RSS
czwartek, 20 września 2012

Jeden z naszych pierwszych rajdów, namówiony przez mojego pilota, (też Rafała). Jechałem w teamie z Arkiem (Nissan Patrol).

Granda (Czerwonego) oddałem do serwisu celem wymiany czujnika ciśnienia oleju. Druga sprawa to poprawka po tym jak wymieniali mi uszczelki pod pokr.zaworów. Jedna pokrywa chyba zbyt mocno była dociśnięta i w efekcie olej kapie dość mocno. Uszczelki wymienione były niedawno, nie objął ich pakiet startowy bo nie były pilne, ale w końcu się za to wziąłem.. i pech, bo teraz do poprawki.

Jadąc do warsztatu wrzuciłem na pakę rower żeby mieć czym wrócić. Na naprawę od ręki nie liczę i nie liczyłem - nim ten piec hutniczy V8 ostygnie to trochę czasu potrzeba. Teraz będę się poruszać XJ (takim bez baku i zagraconym w środku. Liczę, że to bardzo krótkotrwała zamiana.

 

Z tym czujnikiem to fajna sprawa jest. Zdaje się, że te czujniki robią z gównolitu bo padają -nieorginalne po paru tygodniach nawet, oryginalne niewiele dłużej. Zaleta oryginalnych to możliwość zareklamowania i po kłopocie. Tylko cena...

Druga fajniutka sprawa to dostęp do tego czujnika. Znajduje się z tyłu silnika, jest bardzo dobrze ukryty, dostęp fatalny. A żeby sprawdzić jaki to czujnik (bo różniły się, np.ilością kabli) to trzeba go najpierw wykręcić.

Poprzedni właściciel podarował mi nawet w spadku metalową śrubę która ma robić za korek zamiast rzeczonego czujnika. Ale patent mnie nie przekonał, więc zaślepka jeździ sobie w podłokietniku.

środa, 19 września 2012

Pogoda się spitoliła (pada znaczy) i zimno się zrobiło więc zaczynam czarno-krakać, że w weekend może być podobnie. Pech, bo właśnie dzisiaj dostałem pompkę paliwa. Szybki wypad do castoramy uzbroił mnie w nową rurkę z której zrobię odpowietrzenie baku paliwa. Poprzednie jest w stanie rozkładu. Muszę jeszcze pokombinować jak reanimować jeden z odpowietrzników, bo ma zmiażdżone wyjście na rureczkę. W najgorszym razie zaślepię całkowicie go – lepsze to niż woda która by się tam ewentualnie dostała. Jeepek ma LPG więc szanse na pełen bak paliwa są mizerne – raczej w okolicach rezerwy będzie jeździć, tyle, żeby pompka była zanurzona. To może takich gazów tam nie będzie, żeby wytworzyć niebezpieczne ciśnienie. Drugi odpowietrznik wygląda na sprawny i spełni swoje zadanie.

Czyli mam już wszystko... teraz niech mi ktoś to złoży do kupy ;-)

Dzisiaj miałem jechać z Czerwonym Grandem celem wymiany czujnika oleju, ale praca zawodowa mnie pochłonęła, o 19:00 skończyłem więc warsztat musi zaczekać z psuciem mi auta.

 

Szlag! Zdałem sobie sprawę, że nie kupiłem farby i pędzelka. Miałem ciachnąć jakiegoś himmerite żeby chalpnąć tu i uwdzie. M.in. chciałem pomalować te stalowe obręcze spinające.

 

W końcu zrzuciłem zdjęcia z aparatu. Przy okazji trafiło się zdjęcie młodego na torze gokartowym. Ze 2 tyg temu byliśmy na Bemowie – świetna zabawa, mimo, że rundka trwa 15min. Ale to minuty doskonale wypełnione adrenaliną.

 

Tagi: gokart
19:27, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 września 2012

Dziś udało mi się wygospodarować trochę czasu. Na spokojnie rozłożyłem sobie kabelek przygotowany do odcięcia pompki paliwa. Nie była to trudna robota.
Przygotowałem 1.5 metra kabelka, osłonę na przewód plus przełącznik elektryczny.
Przełącznik znalazł miejsce obok innego przełącznika odpowiedzialnego za dodatkowy, elektryczny wiatrak chłodnicy.

Okablowanie samej pompki w/g schematu:
1 - czarny (blk) - masa
2 - fioletowy (vio) - sygnał poziomu paliwa na desce rozdzielczej
3 - różowy-brązowy (pnk-t) - zasilanie pompy paliwa z przekaźnika
Przekaźniki w renix`ie są mniej więcej nad filtrem oleju. a rezystorek (taki ceramiczny) znajduje się po prawej stronie (stojąc przed autem), przy fartuchu błotnika, takie ceramiczne badziewie z pręcikiem w środku.

Ucieszony sukcesem wziąłem się za wymontowanie baku. Nura pod auto, klucze 17 do łapki i wio. Trochę zapieczone ale dało radę.
Po 40 minutach bak był już na glebie. I tu miła niespodzianka. Jest czyściutki, nieprzerdzewiały, niepoobijany. Malowanie go nie ma sensu.

Z drugiej strony mogłem zajrzeć sobie od spodu auta i przyjrzeć się podłodze od drugiej strony. Tragedii nie ma, chociaż są momentami duże ogniska korozji. Myślę, że zimę przeżyję, ale wiosną trzeba będzie rozbierać budę i pobawić się w blacharza na poważnie.

Odrdzewiłem i odmalowałem blaszane opaski, schną sobie na balkonie, jutro pierdyknę kolorkiem i będą gotowe do montażu.
Najważniejsze, że wciąż czekam na pompkę paliwa. Auto rozgrzebane i czeka sobie.

Szkoda, że nie mam butli LPG, bo połączenie teraz wymiany butli byłoby dobrym pomysłem. Mam na wierzchu wszystko, podstawa butli, przewody LPG są od spodu itd. Pomyślę nad tym zanim zacznę montować.

Porobiłem parę fotek, może trochę pokoloruje to bloga jak już je pobiorę z aparatu i wrzucę na stronkę.

moja podłoga (powyżej) i sam bak (poniżej)

poniedziałek, 17 września 2012

Całe lato Xj jeździł sobie bez pomki paliwa - poprzednia którą kupiłem nie przeżyła nawet 1/2 roku i się spaliła. Winny za to jest właściciel (ja?) ponieważ jeździłem przy pustym baku, głównie na LPG i pompka pracowała na sucho.

Dziś zamówiłem drugą pompkę bo o ile w lecie można jeszcze sobie pozwolić na odalanie auta na LPG to jesień/zima wyklucza takie zabawy.

Pompka zamówiona -oryginalna pompka a dodatkowo zamówiłem smoka, sitko i cały ten majdan do którego pompka jest przymocowana. Poprzednie sitko nadaje się do wyrzucenia a i mechanizm sygnalizujący poziom paliwa też już się zacinał i nie pokazywał poprawnie.

Generalnie w XJ (a przynajmniej w tym roczniku) da się wymienić pompkę paliwa bez demontowania baku. Pompka jest dostępna z przedniej strony baku, zamocowana jest metalowym oringiem który należy obrócić, żeby pompkę wyjąć i po zawodach. Dwa przewody paliwowe + odpięcie wiązki elektrycznej i jesteśmy w domu.

Ale auto jakiś czas jeździłlo bez pompki i chyba pokuszę się o zdjęcie i wymycie baku wewnątrz. A jak już zdejmę bak to pewnie go wyczyszczę i wymaluję od zewnątrz. Dużo pracy przy tym nie będzie a przedłużę żywotność blach baku.

Samo zdejmowanie - wkładanie baku to koszmarna robota dla jednej osoby, zwłaszcza, że planuję zrobić to na parkingu.

Mam jeszcze trochę kabelków, przekaźniczków, przełączniczków które mi zostały kiedy motałem elektryczny wiatrak. Postanowiłem zrobić za jednym zamachem również elektryczny wyłącznik samej pompki.

Plan jest taki, żeby uwinąć się do weekendu z przygotowaniami (pracami elektrycznymi, zakupem chemii itp). A w weekend odkręcam bak i robię wymianę. Trzymajcie kciuki, żeby mnie szlag nie trafił :)

 

 

21:07, mojjeep
Link Dodaj komentarz »

Witaj świecie!

Tak się zaczyna pisanie programów komuterowych, właśnie od napisania programu który mówi "witaj świecie!". Ja tak zacznę.. o moim jeepie. Chyba na razie właściwsze byłoby powiedzieć MOJE jeepy. Ale od początku.

Jeepa XJ kupiłem kilka lat temu. Był już przygotowany (a przynajmniej częściowo) do zabawy. Pierwsze przygody z off-roadem okupiłem kosztami-bo co chwila coś się urywało, psuło, weryfikowało. Ale wciąż jeździł i wciąż jeździ. Problem, że wiek robi swoje i brak mu naprawdę regularnego serwisowania.

Jak do tej pory XJ służył mi wyłącznie do zabawy i jakichś tam wypadów wokół komina.

W międzyczasie dokupiłem sobie „więcej mocy” – bo Jeepa ZJ. Frajda z jazdy z autem z silnikiem V8 jest bezcenna!

Ale kryzys mamy i kilka tygodni temu zapadła decyzja, że muszę się pożegnać z jednym z jeepów.

Powód: utrzymanie w dobrym i bardzo dobrym stanie dwóch maszyn łatwe i tanie nie jest. Dochodzi do tego fakt, że mam mobilną pracę i czasami w domu bywam tylko gościem.

Pierwszy i naprawdę dramatyczny dylemat to które auto zostawić, którego się pozbyć. To oczywiście zależy od tego do czego ma fura służyć. U mnie czas szaleństwa w błocie chyba (chyba!) już minął i teraz mam ochotę na wyjazdy z mniejszym ciśnieniem. Z drugiej strony autko musi mnie bezpiecznie (niekoniecznie szybko) przewieźć z punktu A do punktu B.

Ekonomia ma znaczenie, ale nie jest priorytetem, czasy kiedy jeździłem 100tys km rocznie już minęły J

Miejsce w środku też już nie jest dla mnie wyznacznikiem. 2-3 osoby zmieszczą się zarówno w XJ jak i ZJ.

Uznałem, że potrzebuję auta raczej wyprawowego – o tak, odkąd odwiedziłem parę razy Rumunię marzy mi się zwiedzić ją na kołach..

Zaczynamy licytację..

Za ZJ: To nowsze wiekowo auto (1996), z mocnym, naprawdę mocnym silnikiem 5.2 + instalacja gazowa, sekwencyjna. Instalacja założona całkiem schludnie. Wygodny w środku, większy niż XJ, cichszy, fantastyczny pomruk silnika V8.

Przeciw ZJ: stan zerowy-auto jest niezmotane, ma oponki już w kiepskim stanie. Jest to auto dość skomplikowane, a zwłaszcza cała ta elektronika. Skrzynia która nie jest cudem świata też. Reduktor 249 – nie nadaje się wg mnie nawet na lekkie zabawy. Brak wyposażenia off-road – snorkel, hak do ciągania z przodu, dodatkowe oświetlenie. Nie wspominam o progach pod hi-lifta czy wyciągarce.

Doprowadzenie do stanu zerowego zapewnił mi już warsztat (Winiu), z braków to teraz wojuję jeszcze z czujnikiem ciśnienia oleju oraz za chwilkę będę musiał zająć się lampami – a w zasadzie tymi wsadami, odblaśnikami w środku. Bo jeep daje tyle światła co maluch dajmy na to.

Estetyką ZJ też nie zachwyca. Ma kurewski, czerwony kolor, co jest ok., ale zderzak przedni to masakra, tylny też kiedyś połamałem. Parę rys na lakierze to norma. To nie bulwar mimo wszystko.

XJ

Rocznik 1988. Silnik 4.0. Standardowa instalacja gazowa (ale BLOSaaa ma!).

Za XJ: przygotowany do cięższej zabawy, serwisowany na tyle, że wiek auta nie ma takiego znaczenia, większość elementów w międzyczasie podległa wymianie (co najmniej raz, a co niektóre to pewnie i po dwa razy). Auto znam bardzo dobrze – wiele rzeczy jestem w nim w stanie zrobić samodzielnie. Prosta konstrukcja, niewygórowane ceny części zamiennych. Od początku prowadzę dokumentację co w nim było zrobione, wymienione itp. Znam jego mocne i słabe strony oraz to czego wymaga.

Przeciw XJ: nie jeżdżę nim na co dzień więc wymagałby małych inwestycji żeby doprowadzić go do stanu tip-top. Lakier to masakra, ma 1001 odcieni czerni, pogięte blachy, fragment bagażnika i jeden narożnik przy progu zaczyna być gryziony mocno przez rdzę. Wymaga wymiany butli gazowej.

Plan numer jeden jest taki, żeby wystawić oba auta do sprzedaży. Dylemat które sprzedać rozwiąże się sam –które pierwsze się sprzeda hehe.

Drugie auto będzie miało dożywocie pewnie więc zostanie doinwestowane jak należy. I dopiero tu zaczyna się ta historia..



1 ... 21
 
Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi