RSS
środa, 29 października 2014

Żarówka mi padła w KoJocie. Drobiazg. Zajeżdżam pod Orlena, zdzieram sobie skórę wydobywając spaloną żarówkę-bo to standard, że ludzie mają dłoń wyginającą się w 40 miejscach i projektanci aut mają tego świadomość...

A po cichaczu zachodzi mnie pracownik Orlenu, pomocny-albo chcący za takiego uchodzić:

-coś poważnego?

-eee...ee.ee nie.. żarówka..eee..

-jaka, jaka?

-no k.wa jaka? Wyjmę to pokażę

I wydobyłem. Dziwna jakaś, na pewno nie H4, nie H7.. na szczęście na obudowie oznaczenie-> HB5.

Okazało się szybciutko (znowu pomocny pracownik Orlenu), że takich żarówek nie mają. Trudno. Nie wpychałem żarówki z powrotem, bo i po co. Wsadziłem do kieszeni i pojechałem do roboty.

Po południu ciąg dalszy. Odważnie, nie bacząc na akcję "Znicz" przejechałem praktycznie przez całe miasto na jednej lampie. Policja? Ani jednego radiowozu.

Norauto - nie ma, nie mieliśy, nie będziemy mieli HB5. Ale jak Pan chce to HB4 będziemy mieli..w poniedziałek. Podziękowałem przez zaciśniete zęby.

Drugie Norauto.. nawet nie chcę komentować.

 

Telefon do przyjaciela: "spróbuj w ASO, Grochowska, Modlińska i.. " (już nie pamiętam gdzie trzecie ASO jeepa w Wawie). Z marszu wyrwałem na Modlińską. Zatrzymałem się dobry kilometr od ASO, bo przegapiłem zjazd. Z buta zapieprzałem.

I powtórka:

-dzień dobry, sprzedaż części to tu?

-tak, poproszę VIN pojazdu

-aaale ja tylko żarówkę chciałem kupić, znam jej symbol

-tak, tak, poproszę VIN pojazdu

Dałem Dow.Rej. Szukają...szukają... i?

-przykro mi proszę Pana - nie mamy żarówki. Ale będą w piątek. Kosztuje 60zł

W dupie ile kosztuje. Taniej niż mandat. Wk..wiony już pytam, jak robią przeglądy aut, jak żarówek głupich nie mają od ręki. Nie doczekałem się komentarza.

Wracałem do domu, prawie już pewny, że będę musiał przesiąść się w Hondę, mało tego, ułożyłem sobie szczegółową historię dla ew.patrolu Policji, który mnie zatrzyma bez światła. Bo ściemniać się zaczęło.

I olśnienie. Przypomniałem sobie o InterCarsie po drodze. Noooo.. tonący brzytwy się chwyta. Wszedłem, kupiłem (baaaa..nawet 2szt, bo nie 60zł, a 35 kosztowały, a zapas nie zaszkodzi) i zdarłem sobie resztę naskórka dokonując profesjonalnego montażu pod płotem InterCarsa.

Wiem, że żarówki trzeba wozić ze sobą, itepe itebee. No właśnie. Morału z tej historii nie ma.

niedziela, 26 października 2014

Przygotowania rozpoczęliśmy już ze 3 tygodnie temu. Moja rola była prosta-znaleźć ekipę, która udostępni teren i samochody 4x4 z instruktorem. Wsparłem się forumem, tam dostałem namiary na kilka firm. Poszukałem po necie, poczytałem, rozesłałem zapytania, podzwoniłem conieco.Najciekawszą propozycję złożył Krzysiek z firmy "X" (no przecież nie będę tu kryptoreklamy stosował..). Pomysł prosty. 3-4 Długi Patrole GR, spory i zróżnicowany teren do objeżdzenia, pieczątki. Po zorganizowaniu tej części już resztę formalności zostawiłem prezesowi do załatwienia.A sam czekałem niecierpliwie na piątek.

Niepewna była pogoda tylko. Zimno, ciepło? Deszczowo? Chłopacy mnie co chwila podpytywali a co a jak a gdzie jak się ubrać, co zabrać itp.

W piątek rano KoJotem podleciałem jeszcze po kolegę i w dwójkę przepchaliśmy się do A2. Po paru kilometrach pierwszy zonk. Coś mi zaczęło brzęczeć w aucie-a w zasadzie na zewnątrz. Zatrzymaliśmy się na parkingu przy autostradzie. Obejrzałem zawieszenie, poszarpałem koła, drążki, ale wszystko ok. Co z tego, jak przy wolnej jeździe przez parking wyraźnie dało się słyszeć dziwne dźwięki, niezbyt głośne, ale niepokojące. Założyłem optymistycznie, że to efekt płyt z których był zrobiony parking.

Ruszyliśmy dalej, nasłuchując uważnie. Po 1-2 km zwątpiłem. Było zdecydowanie coś nie tak. Zjechałem na pierwsze szersze pobocze, które udało mi się wypatrzeć. Znowu zacząłem oglądać, szarpać furą. Dźwięki dużo głośniejsze przy próbie cofania. To mnie tknęło. Złapałem za zacisk hamulcowy. Rusza się!! Nosz k.wa. Raczej nie powinien. Złapaliśmy za podnośnik i fura do góry. Zonk numer 2: podnośnik w aucie okazał się za krótki. Panika. Zaczęliśmy szukać czegoś do podłożenia pod podnośnik-cały czas zerkając na zegarek. Znalazłem płytę chodnikową. W dobrym momencie, bo Paweł już szarpał się z jakimś słupem próbując go wyrwać. Jak zdjęliśmy koło okazało się, że jedna śruba jarzma jest odkręcona, a druga, dolna, trzyma się na 3 zwojach gwintu. Niewiele brakowało, naprawdę niewiele, żeby zacisk się całkiem nie odkręcił. Wtedy straty by były masakryczne. Telefon do warsztatu, foto śruby i czekamy na mechanika, który miał dojechać z Warszawy. Godzina minęła. Zimno cholernie, z odsieczą przyjechał kolega ze firmy. Jak już mechanik se dogarł XJ-em to sama naprawa zajęła 10minut. Ostrożnie ruszyliśmy dalej. Na szczęście impreza offroadowa była już kilka kilometrów od nas.

Dotarliśmy, oczywiście zostałem obśmiany -a raczej JEEP został obśmiany. Szybko zmieniłem buty na terenowe, przesiadliśmy się do terenówek i ruszyliśmy się bawić.Flota, którą mieliśmy do dyspozycji to były 2x Nissany Patrole GR 2.8 w wersji długiej + tu niespodzianka- Jeep Grand Cherokee ZJ kolegi Benego z jeep.orga.

Ja wtoczyłem się do Patrola oczywiście. Jazda na zmianę, do jednej pieczątki i zmiana kierowcy. Teren bardzo zróźnicowany. Zaczęliśmy od stromego podjazdu żeby przetestować zwieracze, później jakieś górki, pagórki, błotne przejazdy. Pieczątek było 5 szt. Ja cały czas rozglądałem się po okolicy bo naprawdę zacny teren. I jak popada to tam musi być naprawdę trudno. Widziałem wilcze doły, które nawet teraz, przy suchych dniach wyglądały groźnie. A wypełnione wodą.. uch! Fantastyczna sprawa..

Nie obyło się bez kolejnych przygód. Mi trafił się bardzo błotnisty odcinek i wtopiłem ten autobus. Wyciągnięty na kinetyku zrobiłem jakoś tę pieczątkę, ale można było zrobić to lepiej... :-)No właśnie-poza jazdą mieliśmy możliwość pobawić się blokadami, wyciągarką, liną kinetyczną, pomyśleć przed wjechaniem w wodę, na wzniesienie itp aby zdobyć pieczątkę w jak najrozsądniejszy sposób.Zabawa fajna-mimo ponad 2 godzinnego spóźnienia udało nam się zrobić wszystko na czas i bez większych strat zjechać do bazy. Sąsiednia załoga nie miała tyle szczęścia. Jakaś Pani w XJ wjechała w drzewo ponieważ....pomyliła gaz z hamulcem. Bywa?

W każdym razie emocji, adrenaliny było sporo, szczególnie dla osób, które w terenie były po raz pierwszy.



środa, 22 października 2014

Nowy nabytek :-)

Tagi: jeep KJ Kojot
23:11, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 października 2014

a jednak się GR sprzedał :(

sobota, 18 października 2014

We wtorek wstawiam Patrola na blacharkę. Progi będą wycinane i wstawiane nowe. Nadkola z tyłu-tu pójdą sobie reperaturki. Przy oknach z tyłu też jakieś popraweczki się szykują. Pewnie do tego dojdzie lakierowanie ćwiartek, żeby to jakoś wyglądało...

No i wstawki w ramie -tutaj będzie grubo-sporo wycinania i jeszcze więcej wstawiania..

Oczywiście to wszystko przy założeniu, że Patrol się nie sprzeda w niedzielę, bo jakaś kupca ma przyjechać.

13:16, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 października 2014

Krzyżak w Patroluniu wymieniony, można dalej śmigać a ja zastanawiam się nad tym, co począć z tak pięknie napoczętym przez rdzę Patrolem jak mój :-)

A tak serio to zacząłem rozglądać się na osobą-warsztatem, która zajmie się dopieszczeniem mi Patrola od strony blacharskiej. Przydało by się wstawić nowe progi, pewnie rama wymaga paru łat (wyciąć->wstawić), nadkola, okolice okien itp.

Bo jak poczekam z tym do kolejnej wiosny to może niewiele zostać do łatania. Szukam w okolicach Wawy, i to takich dalszych okolicach nawet, żeby wstawić auto na parę..tygodni? (hehe, optymista ze mnie niepoprawny w tych sprawach).

Zostało mi jeszcze powalczyć z paroma rzeczami około-mechanicznymi: przedni wał z luzem na wieloklinie, pocące się przewody pod turbo, uporządkowanie elektryki oświetlenia dodatkowego, pomysleć nad wymianą amortyzatora skrętu, pomyśleć nad (znowu!) pocącą się przekładnią kierowniczą. Mechanicznie to wszystko. Aaaa chyba już czas wymienić poduchę pod silnikiem. Teraz to już serio wszytko. No i blacha do zrobienia.

A wtedy to już zostanie detaling :-P

Tagi: patrol rdza
21:55, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 października 2014

Jest impreza!

A było to tak. Prezes mnie wezwał na dywanik i polecił zorganizować imprezę integracyjną, a w zasadzie jej mniej rozrywkową część, czyli zajęcia w terenie. Ma być 4x4. 

Oczywiście Znalazłem firmę, zorganizowałem znalazłem szczegóły-ogólnie pojęte okolice Wawy, 3 auta (długie Patrole), miejsce na późniejsze pijaństwo i wyżerkę.

Pech, że to 24.10, a ta data koliduje z Sobolewiadą.

Krzyżak mi się skitrał w Patrolu. Oczywiście zgodnie z podstawowym prawem Murphyego - w piątek wieczorem zaczął świergotać. Niedługo później zaczęło trząść budą. Doturlałem się do warsztatu -potwierdzenie moich obaw. Krzyżaków od ręki niet. Potulnie poturlałem się do domu.

I tak drobiazg o wartości 40 zł mnie unieruchomił.

Hondą pomykam.

Swoją drogą brawa za bezmyślność. Bo jak miałem jeepa to krzyżaki miałem w zapasie. A patrol to przecież gniotsa-niełamiotsa jest, nonie? Zamówione, poniedziałek-wtorek montaż.

Przy okazji dygresyjka. Jak jest przegub oparty o krzyżak opisany w literaturze/cennikach? To przegub krzyżakowy, cardana. Te nazwy są znane. Ale np. określenia "sprzęgło wychylne" nie znałem...

 

i sam bohater wczorajszego dnia..

No Osiołek, śmiało - pokaż Panu..

Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi