RSS
środa, 06 lipca 2016

Tym razem bez zdjęć jeepa. Bo to wypad bez planu, ot tak zrobione 500 kilometrów. Ale Szlak Orlich Gniazd samochodem chodził już za mną od kilku miesięcy. Nie można chyba było wybrać gorszego terminu. Początek wakacji, upał ponad 30stopni. Do tego hasło "no to jadziem", spontan i ułańska fantazja. Z zapasów to 2 butelki wody i kocyk.W trasie na Częstochowę jakiś plan się ukluł-na pewno nie da się w ciągu kilku godzin zobaczyć wszystkich miejsc na szlaku. Pierwsze miejsce to pałacyk chyba ze strefy mroku. XVIII wieczny Pałac w Kłobukowicach. Pusty, mroczny, pachnący wilgocią. W takich miejscach skóra cierpnie nawet w środku słonecznego dnia. A nocą...? Brrrr...

 

Zamek w Olsztynie.

Przepięknie położony, fajna panorama, wkoło skałki idealne do wspinaczki.

Po drodze tylko "skała miłości". W sumie to sam nie wiem skąd ta nazwa.

A dalej...ehm...to już lekki niewypał. No bo szlak prowadzi do .... No to jadziem. Na miejscu okazuje się, że nie bardzo widać o co chodzi. Ani ruin, ani zamku. Ot miasteczko w którym można zjeść kebaba i lody. Tu zdjęć brak. Chyba, że Rafała zagryzającego kebaba lodem.

Kolejny punkt to dość imponujący Zamek Ogrodzieniec w Podzamczu. Akurat była jakaś impreza, więc tłum ludzi, płatne parkowanie, tłum ludzi, komercja, tłum ludzi.Ale Zamek ładny, świetnie przygotowany na najazd turystów. To nie tylko zabytkowe mury ale dodatkowo kilka wystaw, piwnice, sala tortur, jakieś Kmicice na koniach itp. I tu skończył się czas. Czas do domu. 

W auto i sru do domu. Ale wcześniej na parkingu wypatrzyłem takiego o smutnego garbuska.

Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi