RSS
sobota, 25 lipca 2015

Zanosiło się na fantastyczną burzę to oderwałem się od książki, złapałem za aparat i wybiegłem do auta. Liczyłem, że uda mi się zrobić kilka fajnych zdjęć. Jak dotarłem na miejsce to już solidnie grzmiało. I dupa. Aparat krzyknął, że nie ma karty pamięci. No nie wziąłem. Zapomniałem. Sandał w podłogę, i po paru minutach znowu byłem z powrotem.Grzmi pada, leje. W zasadzie to cały środek auta mi zalało. Ale dobrego zdjęcia nie zrobiłem.

19:10, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2015

Trzeba się przyznać do błędów. Nie znam się na tym, ale spróbuję. Niniejszym oznajmiam, że:

 

primo

Kupowanie taniego badziewia do sczytywania ODB2 nie ma sensu. Kupiłem, zamontowałem. Nie działa.

secundo

Kupowanie taniego radia CB i jeszcze tańszej anteny do niego to strata piniendzy. Lepiej przehulać. Albo bełkotu Moniki Olejnik posłuchać. Ten sam efekt.

 

To tyle jeśli chodzi o mój stosunek do chińczyków i chinek.

Paaanie, silniczek nówka, nie zatarty! brzytew po Niemcu co płakał jak sprzedawał. Jasne...A to pod pokrywą zaworów to tylko leciutki nalot. Ledwo dotarty.

Smutny los 4-litrowej 6 cylindrowej rzędówki z XJ-a. Ale fakt, że jeździł do końca tyle, że klekotał jak dizel.

20:07, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2015

 

Rozdziewiczanie KoJota uważam za zakończone. Pierwsza "poważniejsza" wyprawa KoJotem gdzieś dalej niż wkoło domu. Fakt, że też nie jakoś szalenie daleko. Wybraliśmy się na tereny woj.świętokrzyskiego.

Szlak?? Rajd nieustający, trasa nr 2. Poziom trudności? Łatwy, ale to dlatego, że środek lata, ponad 30 stopni ciepła, trudno spodziewać się błota i ciężkiej przeprawy.

Przygotowania? W zasadzie zerowe, lina, szekle na wszelki wypadek. Do tego aparat foto. A co, sprawiłem sobie prawie nówkę. Poprzedni utopiłem na kajaku i od teraz mam poczciwego Nikonka. 

Szlak rozpoczyna się od zwiedzania zamku w Chęcinach. Fajna, zadbana budowla górująca nad okolicą. W zasadzie przez całą drogę widać gdzieś na horyzoncie te ruiny.Potem już było trudniej. Źle odczytywany roadbook kosztował nas jakieś 1.5godziny jeżdżenia nie wiadomo gdzie. Dotarliśmy do przeprawy przez rzekę. Ale odpuściłem. Trochę za głęboko, wyjazd dość stromy. Mogło się skończyć wyciąganiem. Brak wyciągarki by nam utrudnił zadanie.

W końcu objeżdżając okolicę, krzaki, drogi i bezdroża znaleźliśmy jeden z kolejnych punktów roadbooka. Swoją drogą to szacun dla ekipy google maps. Miejsca gdzie bym nawet nie podejrzewał istnienia drogi były świetnie opisane.

 

I od tego momentu zaczęło już być bajecznie. Fajne widoki-m.in.stary kamieniołom, Łososina (kto kojarzy? to Wiernej Rzeki z Żeromskiego). Niezwykle ciekawe ruiny w Bolominie-totalnie opustoszałe, zarośnięte.

Robiły wrażenie.Kolejną atrakcją był przejazd przez bród na jakiejś rzeczce. Nawet teraz nie pamiętam jej nazwy. W każdym razie tym razem przejechałem przez rzekę już prawie z marszu.

Końcówkę trasy już trochę wymęczyliśmy, bo zero punktów charakterystycznych. Meta to pole namiotowe nad zalewem. KoJot radził sobie świetnie. Lekko porysowałem lakier, ale to jest wpisane w cenę. No i spalona żarówka-wymieniona gdzieś w kamieniołomie. To ta cholerna HB-7. Wyjazd kapitalny. Baterie naładowane.

Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi