RSS
niedziela, 29 czerwca 2014

Sobota rano - obraliśmy kurs na Piaseczno. Ale teraz z Białołęki jedzie się do Piaseczna wielopasmówką, wylatując z Toruńskiej wprost w Piasecznie więc bezstresowo. Patrol stoi w Warsztacie i czeka sobie na wymianę oleju, więc ganiam sobie Smerfetką. Wpadliśmy na linię startu z 10min poślizgiem, ale okazało się, że impreza też się spóźnia. Zaskoczenie na bramie, bo wjazd to 10zł. No trudno. Na pocieszenie w kosztach wjazdu jest los na przejazd rajdówką.
Pogoda dopisała-słońce, w miarę ciepło, lekki wiatr tylko. Strażacy mieli co robić polewając tor wodą, żeby się tak wariacko nie kurzyło. Generalnie sam tor też przeszedł metamorfozę. Między innymi pojawiły się wały ziemne chroniące widzów i pozwalające na oglądanie igrzysk z bliska. Tor też poprowadzono odrobinę inną drogą, ma być szybciej i bardziej widowiskowo.
Na miejscu sporo ludzi-przybywało ich zresztą jeszcze później. Jednym słowem loża szyderców w komplecie.
Pierwszy start eliminacyjny i już okazało się, że będzie ciekawie. Kilka aut, które znałem z pierwszej edycji. A to oznaczało kierowców znających tor, możliwości złomu, ciekawie. I rzeczywiście. Starty były naprawdę szybkie, pełne agresywnych przejazdów. Brak błota powodował, że auta wytrzymywały więcej czasu na torze. Oczywiście nie wszystkie. Przegrzewające się silniki, smród palonego oleju, czy przypalonych sprzęgieł to norma. Ale szacun, bo kilka załóg dojeżdżało na metę na samych felgach. Takie drobiazgi jak guma nie zatrzymają prawdziwych twardzieli. Ale to zasługa suchego toru. Na błocie utknęliby po prostu po dwóch sekundach. Ale spora prędkość i agresywna jazda dała efekt w postaci kilku niebezpiecznych (acz widowiskowych sytuacji). Cud, że nie doszło do żadnego dachowania. A swoją drogą to szacuneczek dla Japy który kręcił się wszędzie wrzeszcząc na wszystkich-na zawodników, żeby zapinali pasy i wkładali kaski, na sędziów, żeby machali flagami itp. Do plusów zaliczyłbym też fakt, że dodano nagłośnienie i komentatora. Szpakowski to on nie był, ale widowisko zyskało dzięki temu.
Cóż powiedzieć. To była mega zabawa! Dopingowałem dwóm znajomym załogom. Wojtek (Wojti) w Saxo jechał dobrze. Zachowawczo, ale sandał w podłodze w większości przypadków kończył się wraz z zajechanym samochodem. Wojti nie dojechał, po paru okrążeniach więcej spalał oleju niż benzyny. W końcu znikł z toru w chmarze dymu.
W Skodzie jechał Krzysiek -wszechobecny na imprezie Pawlak Team. Też poległ w eliminacjach, a szkoda.
Druga Mazowiecki Wrak Race dostarczyła naprawdę wielu emocji. Oczywiście nie dane mi było doczekać do końca imprezy, musiałem się ewakuować wcześniej. Kolejny raz z solennym przyrzeczeniem, że wrócę już jako zawodnik. A teraz czekam na film z terenwizji bo Adam latał z kamerką wdychając beztrosko kurz. 

 

sobota, 28 czerwca 2014

Kolejna, druga już edycja. Tym razem wychodzi, że w sprzyjających okolicznościach przyrody. I ma być więcej szybkich odcinków na trasie. Może być emocjonująco.

Mazowiecki Wrak Race 2!!

sobota, 14 czerwca 2014

Trafiło mi się nudne szkolenie na Mazurach, to przy okazji trochę dłuższy weekend sobie zrobiłem.
Samo szkolenie było w Rynie, w malowniczym zamku. Malowniczy nie tylko na folderach i reklamówkach. Budynek w środku też robi wrażenie. A możliwość spędzenia nocy w skrzydle więziennym-bezcenna. Nawet po pijaku.
Ale szkolenie to tylko pretekst był, żeby zrobić małą, kilkudniową rundkę po Mazurach-Mrągowo, Ryn, Pisz, Giżycko. Ale przede wszystkim jazda szutrówkami, wspaniałe widoki. I to co najważniejsze, brak ludzi, bo to jeszcze przed sezonem.
Z mniej typowych atrakcji gdzieś pod Piszem stary i opuszczony hotel. OGROMNY pustostan, częściowo zrujnowany, z drugiej strony podjęto próby odbudowania. W środku resztki mebli, przeżarte starością firanki w oknach. Aż dreszcze przechodzą.


Nocleg - codziennie gdzie indziej, ale najpiękniejsze miejsce udało mi się znaleźć w Piszu. Nieduży hotel Joseph Conrad, położony tuż nad jeziorem Roś. W środku miło, czysto, na zewnątrz świetna baza wypadowa dla turystyki wodnej. Naprawdę b.a.j.k.o.w.o.


 

Największa porażką wypadu była Twierdza Boyen. Wchodzi się kilkoma szlakami dla zwiedzających, kasa żąda za wejście 8 zł. I co za to dostajemy? NIC. To miejsce nie opowiada turyście (przypadkowemu, fakt) żadnej historii. Mury, miejsca i punkty które nie są ani fascynujące, ale pobudzające wyobraźni, ani przerażające. Nie twierdzę, że z miejscem nie są związane takie historie. Ale litości-odrobina inicjatywy i można by zaciekawić widza, bo miejsce ma potencjał. Zapraszam na naukę przyciągnięcia turysty np. do Muzeum Powstania Warszawskiego.

A całość sponsorował oczywiście niezmordowany Osiołek. To on wyszukiwał skróty, niezmordowany w deszczu i na piekącym słońcu.

A tak z innej beczki. Dzisiaj "pozbyłem" się hondy. Stan aut się systematycznie zmniejsza..



niedziela, 08 czerwca 2014

Bilety na Monster Jam w Warszawie kupiłem już w lutym. Bałem się powtórki z imprezy z Top Gear, kiedy to tuż przed show nie było już biletów.
Dzięki temu, że miałem bilety wcześniej można było skorzystać z wejścia do PitStop. Oglądać samochody można było zarówno w środku, na płycie stadionu jak i na zewnątrz. Szału nie było, masa ludzi, kolejki po autografy, zdjęcia, selfie, itp. No i nieziemsko długa kolejka po hamburgery. Przewrotni organizatorzy pokazali też kilka starszych pojazdów z kolekcji z Otrębus (Otrębusów?). Klimatycznie prezetnowano auta z US - Mustangi, Chevrolety. Był nawet typowo amerykański autobus szkolny.
Na zewnątrz skwarno i uparno, w środku, w Narodowym -przyjemnie chłodno. Tu ukłon w stronę Arka, którego firma maczała palce w budowaniu wentylacji Stadionu Narodowego. Dobra robota!
Całość PitStopu dała się obejść w 30min, no może godzinę z robieniem zdjęć :-)
Po dłuuugim czekaniu, pochłonięciu dwóch hamburgerów, wypiciu 2 litrów wody zaczęła się impreza właściwa. Na początku przejazd emerytów po płycie stadionu, a jakże. Dostojne fury przetoczyły się bez pośpiechu. I od tego momentu zamiast krwi w żyłach zaczęła płynąć benzyna. Pierwsza połowa widowiska to przede wszystkim próby czasowe Monsterów. Na samym początku odpadła faworytka-niebrzydki rudzielec w śmiesznym żółtym autku. Zdaje się, że zaczęła gubić jakieś płyny, podejrzewam, że element hydrauliki, bo te auta są nią nafaszerowane.
Pomiędzy przejazdami eliminacyjnymi, półfinałem i półfinałem widzów rozgrzewali koledzy na quadach. I żeby było ciekawiej wyścigi drużynowe: Polska VS Niemcy. No-to musiało budzić emocje!! I budziło. Piersza tura 1:0, później Niemcy wyrównali, mamy 1:1. Finał i WYGRALIŚMY!

A i Monstery po zwycięstwie zielonego potwora zjechały do boxów na przerwę.
Po przerwie zaczęły się prawdziwe emocje. Adrenalinę zaczął nakręcać występ kolesi na motorach. Skoki na rampie! Szacun za skoki, salta, podniebne akrobacje.
I znowu do akcji wkroczyły Monstery. Tym razem free style! I tu dużo ciekawiej. Pierwszy przejazd Warriora -to ten z dzikim irokezem na głowie i na aucie i... ROLKA! Auto wywróciło się na dach! Kolejny przejazd, słabiutki. Następny-czarna laska w aucie stylizowanym na pieska (ech te skojarzenia). Sędzia rzucił jej kość, i to dosłownie, i ruszyła! Niesamowity występ, skakała, obracała się, znowu skakała, wystrzeliwała w powietrze, piękne lądowania, telemarki (a nie, to nie ten sport). W każdym razie-piękny popis. Kolejny występ, MAX-D pokazał jeszcze ciekawsze show. Znowu skoki, niesamowicie dłuugie, adrenalina podnosiła się przy każdym takim wyskoku i lądowaniu. W końcu finałowy skok MAXa-D: podjeżdżając pod górkę zrobił tym ogromnym autem salto w powietrzu!!! Lądowanie trochę twarde, bo przewrócił się na bok! Ale cały stadion stanął na nogi! Niesamowite wrażenie, kiedy 50 metrów od Ciebie ląduje taki potwór ryczący 1500 konnym silnikiem.
Następny był Rudzielec, który pojechał ostro, chcąc sobie chyba zrekompensować przestój z powodu awarii. I... obróciło ją! Auto przewróciło się, a leżąc na boku obróciło się jeszcze raz wyrzucając fontannę piachu. Resztki plastikowych ozdób ruda jankeska (a może meksykanka skoro jej auto to El Toro Loco?) rzuciła na żer widowni.
Kolejny to mój faworyt: najgłośniejszy z aut, Grave Digger, to on wygrał zawody szybkościowe. Tym razem przestrzelił i sobie wykopał grób. Wywracając auto na bok. Ech, jankeska fantazja.
Tę konkurencję wygrał MAX-D, jego efektowna rolka przesądziła sprawę.
Czy warto było? TAK! Grubo ponad dwie godziny adrenaliny, mimo, że z wygodnego krzesła na trybunie to jednak niezłe emocje. Już chyba rozumiem skąd u Amerykanów ta fascynacja Monster Truckami. Ci megalomani zza wielkiej wody wiedzą co dobre.
Impreza całkiem zgrabnie zorganizowana, tłumów nie było, szacuję, że jedna trzecia Stadionu była zajęta. Szkoda, bo naprawdę warto. A z tego co słyszałem miasto włączyło się w promocję i nawet bilety na imprezę dawały dostęp do komunikacji miejskiej za darmo.
Pozdrawiam z cichutko ryczącej 4-litrówki..

sobota, 07 czerwca 2014

Tak, to dzisiaj! Zbieram się właśnie zastanawiając się, czy nie kupić sobie po drodze zatyczek do uszu :-)

Do zobaczenia na Narodowym!

piątek, 06 czerwca 2014

28 czerwca druga educka. Wypadało by pojechać:

http://mazowieckiwrakrace.pl/

https://www.facebook.com/pages/Mazowiecki-Wrak-Race/245823615589641

niedziela, 01 czerwca 2014

Fajny artykuł o Cherokeem:

http://www.fourwheeler.com/how-to/engine/154-0911-jeep-4-liter-engine-myth-busting-true-lies/

Drugim okiem z zainteresowaniem czytam historię kolegi, który wrzucił strockera w miejsce 4.0L. Na razie silnik jest docierany, ciekaw jestem jego osiągów.

Koszty akceptowalne- 7-12 tys. I to złotych, nie zielonych dolarów.

Wystawiłem małą zieloną żabkę (Honda znaczy, tudzież gokart) na sprzedaż. Rocznik '96, wersja VI, poobijana, ale fajnie się prowadząca. Wystawiłem za jakieś grosze zakładając, że cena powinna odpowiadać jej stanowi i wyglądowi. Czyli za jakieś drobne - trochę ponad 2 000 zł - i już żałuję. Bo dostaję żenujące telefony i smsy w stylu- za 1200 wezmę, kupię od ręki za 1400. Za 1200 to ja ją mogę efektownie i z bananem na buzi rozwalić na torze!

Albo jeździć nią będę aż jej kółka poodpadają, czyli jeszcze parę latek :-)

Tagi: 14 civic Honda
11:06, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi