RSS
niedziela, 27 kwietnia 2014

I zapadła decyzja. Zrzucam z felg sparciałe MT-ki, nie będę nawet szukał na razie pojedyńczej BGF, zamówiłem za to zestaw czegoś takiego:

ML698 Insa Turbo 

rozmiar mniejszy niż miałem do tej pory, bo 33x12.5, też R15. Ale to opona z bieżnikiem All Terrain (A/T) a nie dotychczasowy Mud Terrain (MT). Spodziewany rezultat: ciszej w aucie, mniejsze spalanie, większa dynamika. Na pewno w terenie będzie gorzej się poruszał, ale ostatnio to raczej lajtowo jeżdżę. Ta oponka to kopia BfGoodrich AT, to dosyć znany bieżnik, przyzwoite parametry. Pożyjom-uwidzim.

sobota, 26 kwietnia 2014

Na Need for Speed byłem. Nudny, przewidywalny. Nudny. Nienaturalna gra aktorów, sceny wyścigów jak z kreskówki. Brakowało nawet odrobiny humoru -co mogłoby podratować całość. Chyba, że za humor po jankiesku uznać rolę lekko sepleniącej angielki. To tak jakby Polski film miał śmieszyć aktorem mówiącym po czesku.. tanie.

Kiepsko mi się zaczął dzisiejszy dzień. Miałem ruszyć Smerfetką w trasę. Wyjechałem z parkingu i pyr pyr pyr. Zgasła. Oczywiście w miejscu, gdzie zablokowałem wyjazd z osiedla. Szarpiąc autem na rozruszniku podpyrkałem na pobocze. Efekt taki, jakby brakowało paliwa, bo strzelił mi parę razy, dusił się, zanikały obroty. Zerknąłem tylko na przewody WN, przekaźniki i tyle. I albo spalił mi 50 litrów na 100km albo pompkę paliwa szlag trafił. Ew.filtr paliwa, ale podejrzewam, że to nie to.

Dolałem najpierw 5 litrów-nawet nie zagadał. Dolałem kolejne 5 litrów.. udało mi się przejechać jakieś 200metrów.. i zdechł. Dalej się nie szarpałem. Przesiadłem się do niezawodnego Parcha.

Bo ulewa, tłumy aut wkoło, jakiejś kobiecie obok też zepsuł się samochód, zablokowała na dobre wjazd. Wszyscy trąbią, warczą, ja tu na deszczu, wilki jakieś..

A żeby mnie dobić to jak wracałem od Krawca to mi roz.ebało oponę w Parchu. I znowu na deszczu zabawa w wymianę. Okazało się, że klucz od kół mi nie pasował, ktoś mi zaiwanił klucz krzyżakowy który miałem w samochodzie. Rozpacz. Do domu dojechałem na zapasie - takiej śmiesznej oponce. A mój MT rozerwany z boku a więc nienaprawialny. I teraz dylemat - dokupić jedną oponę i czekać kiedy rozsypią mi się pozostałe (a są leciwe) albo kupić komplet mniejszych jak planowałem, czyli 33x12,5r15 ???

Tagi: opony
21:51, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Pogoda zajebiaszcza i mnie skusiło, żeby wyjeżdzając na święta zabrać rower. Tylko jak go zabrać? Już parę tygodni temu zrobiłem rozpoznanie rynku rozwiązań do transportu rowerów autem.

Opcje które znalazłem są 4:
-na dach, to odpada, bo ponad 2m fura, z drabinką nie będę jeździł
-na hak, tu nie wiem czy się to sprawdzi, nie wiem jak też poradzić sobie z tablicą rejestracyjną która zostanie wtedy przesłonięta - rower to tylko hobby a nie sposób na łapanie punktów karnych..
-na tylną klapę, tu nie bałdzo, bo to otwierany na boki Patrol jest, z tylnym kołem, ale tylne koło daje najwięcej możliwości, bo znalazłem:
-mocowanie na tylne koło (to zapasowe oczywiście), znalazłem wersje na 2 - 3 rowery.

Odrzuciłem wersję na dach. Ponad 2metry w górę to może se Pudzian dzwigać. Wersja na tylną klapę nie przechodzi, bo koło zapasowe na drzwiach. Wersję wieszaka na koło zapasowe mi chłopaki odradzili, bo w dupę dostają zawiasy drzwi tylnych.
Podjęta po męsku decyzja i kupiłem w końcu uchwyt na 2 rowery na hak. Nie stać mnie na taniznę, więc w jakichś średnich pieniądzach wziąłem przyzwoicie wyglądający uchwyt-platformę doposażoną w światła (łączy się je kablem z wtyczką do przyczepki), miejscem na tablicę. Uchwyt jest odchylany, co pozwala na niewygodny bo niewygodny, ale możliwy dostęp do tylnych drzwi auta. Sam montaż to jakieś 10minut skręcania, wymagane klucze są w komplecie. Nauka montowania platformy na haku-2 minuty. Miejsce wymiany gotówki na uchyt: Norauto.
Na razie przewiozłem jeden rower-swój wysłużony ROCKRIDER na odcinku 70km. Wrażenia? Bez zarzutu. Fakt, że tylko po asfalcie, ale ta platforma jest bardzo stabilna, rowerem nie buja, stoi jak przyklejony. Roweru nie trzeba dźwigać, podnosi się go na wysokość 0,5metra co najwyżej. Po postawieniu na platformę mocujemy taśmą ramę do stojaka, tak samo oba koła,dołączonymi tasiemkami dociskamy i jest ok.
Trochę wątpliwości budzi miejsce na tablicę. Nie mam trzeciej tablicy, odpinanie tej na samochodzie to po pierwsze problem techniczny po drugie tablica musi być zamocowana na TRWAŁE do auta, a nie do jakiejś platformy. Rozwiązałem to olewając temat, tablica rejestracyjna jest tam gdzie była, platforma świeci......miejscem na tablicę.
A ja mogę pośmigać rowerkiem w okolicznościach przyrody.
W drodze powrotnej przećwiczyłem platformę na wy.ebach - i sprawuje się naprawdę wyśmienicie. Polecam.



niedziela, 06 kwietnia 2014

Jeep Cherokee kontra Nissan Patrol
Czas porównać dwa światy. Japońską "doskonałość" i jankeską fantazję. Obu aut używałem zarówno na drodze, w błocie, piasku. W zimie i lecie. To raczej zestaw moich doświadczeń niż porównanie na poziomie producenta. Co z tego wynikło?
Wygląd zewnętrzny
Cherokee w wersji stockowej to kanciak, który bardziej kojarzy się z autem kombi niż z terenówką. Wygląd poprawiają większe koła, progi, dedykowane zderzaki. Bez tego ma raczej kanciato-rodzinny wygląd i zdecydowanie brakuje mu takiego pazura.
Patrol jest duży, nawet w wersji stock budzi respekt. I to zarówno krótki GR jak i wersja long-która wg mnie bardziej przypomina autobus.
Dla sprawiedliwości dodam, że zewnętrznie oba modele rdzewieją na potęgę. Fakt, że mówimy o autach ponad 20 letnich. Tyle, że korozja budy w Patrolu wpływa wyłącznie na wygląd. W Cherokeem, który ma budę samonośną niesie ze sobą poważne konsekwencje. Problemy z budą najczęściej ujawniają się w momencie kiedy od naprężeń pęka przednia szyba. Wyspawanie podłogi, progi, wzmocnienia podłużnic to klasyka w Jeepie.
Dodam, że w Patrolu jak zaczyna rdzewieć rama..sprawa staje się bardzo poważna. Nadkola, progi też rdzewieją sobie wesoło.

Środek to zupełnie inna bajka. Jankesi zaprojektowali to solidnie. Skórzane wnętrze (beżowa lub czarna skórka), klimatyzacja, elektryka foteli, szyb, centralny zamek to prawie standard. Dodam, że w wielu autach te gadżety wciąż działąją. Wnętrze jest naprawdę wygodne, chyba, że ktoś ma 140kg, wtedy robi się troszkę ciasno. Na pewno nie jest tak wygodnie jak w nowszych odmianach np. ZJ (Grand Cherokee)to już pełen wypas. Fotele i ergonomia pozwala pokonać powyżej 500km bez zmęczenia. Trzeba dodać, że XJ-owa elektronika czasami potrafi zirytować, bo fajnie jak działa, jak przestaje działać to..miernik, nowe wiązki itp.
Za minus mogę uznać ogrzewanie. Nawet wymienione chłodnice nie zmieniają tego, że przy minus 30 stopni w aucie jest po prostu chłodno.

Patrol jest dużo bardziej toporny w środku. Wygląda jak ciężarówka i ma tylko niezbędne wyposażenie. w moim GR to elektryczne szyby. I na tym kończy się "wypas". Ale za to w zimie ogrzewanie grzeje jak złoto! Kto nie rajdował z mokrymi, zamarzającymi skarpetkami ten nie wie o czym mówię.
Fajnym rozwiązaniem jest tzw.cykorłapka, tzn. uchwyt dla pasażera, którego może się przytrzymać w momencie jak pokonuje się jakąś stromiznę, zjazd czy np.wyjątkowo niepokojący trawers.
Całość elektryki i wyposażenia wewnętrznego Patrola po prostu działa. To zaleta ogromnej prostoty układu.
A co pod maską?
Patrol to 2.8 z turbiną. Delikatny i wrażliwy na przegrzanie. Ma ponad 100KM, ale nie czuć tego kompletnie. W każdym razie po założeniu 35 calowych opon to z tego 2.8 litra niewiele zostaje. Reduktor, reduktor, żeby w ogóle jakoś się poruszać.
Mi się w ciągu roku udało wymienić turbinę, wycieki itp. Do tego rozrząd jest na pasku.
Spalanie? Lepiej nie mówić. 12l/100 to wynik prawie jak święty graal-nieosiągalny. 14l/100 i w górę. Przy wątpliwym komforcie i prędkości max 100km/h.
Ale za to nie ma skoków dramatycznych przy jeździe przez miasto. Ot moze ze 2 litry więcej. W terenie to są motogodziny a nie litry/100km, więc pominę.
W Cherokeem mamy (między innymi oczywiście) 4 litrową, rzędową szóstkę. Zależnie od rocznika to słupek wyposażony w osprzęt Renixa lub później, po roku 90 w graty Mopara. Ten drugi ma m.in. większą moc i interfejs pozwalający diagnozować usterki.
W obu przypadkach auto się bezproblemowo daje zagazować. Jazda z LPG jest bezproblemowa. Spalanie na LPG to od 13l/100 na trasie przez 20-25l/100 w mieście po 35 w błocie. Spore różnice, zakładałem średnią 20l/100km i tyle było ok. Ale już w Renixie mając 170koni można było całkiem żwawo ruszać ze świateł, nie raz zaskakując nowe i sportowe auta. Kick-down w automacie i auto wystrzeliwało. Oczywiście, frajda tak do około 70km/h, później już się nie zbierało.
Grand Cherokee to inna bajka. Ponad 200koni i 5.2 litrowe V8 - to nie tylko gulgot. To orgazm na każdych światłach.
Skrzynia biegów w Patrolu to jego słaby punkt. Lecą na potęgę. Naprawa do tanich nie należy. Sprzęgła też nie mają lekko, zwłaszcza w sporcie.
Cherokee? 3-biegowy automat AV4 to poezja. Niezniszczalny prawie, trzeba się starać, żeby go zagrzać czy utopić. Co oczywiście nie jest niemożliwe. Ale przy minimum kultury technicznej i pamiętając o wymianach oleju jest naprawdę wieczny.

Reduktor w Patrolu. To solidny kawał żelastwa. Jedyna wada-jazda w zimie na tylnym napędzie to momentami loteria, zwłaszcza w miejscach, gdzie jest asfalt + od czasu do czasu lód czy nawiany śnieg. Trzeba wtedy z autem jak z jajeczkiem.
Cherokee ma kilka wariantów redukatora, najpopularniejszy 242 ma tzw. Full-Time, pozwalający na jazdę 4x4 po twardej nawierzchni. Ale przez to reduktor nie jest najtrwalszy. Coś za coś. Wariant lepszy to 231, pozbawiony full time, wtedy znowu fajnie robi się w zimę, czyli napęd na tył.
Mosty w Patrolu. Niezajebliwe. Wersje z diff-lockiem to miodzio sprawa. Ja mam tylko blokadę typu LSD, przy 35 calowych kołach to jakby jej nie było.
Mosty w Jeepie. Delikatne dosyć. Tu mówię o samych mostach jak i o piastach, łożyskach, uszczelniaczach. Ładowanie większych kół niż 31 cali nie przedłuża ich żywota. W cherokeem nie ma standardowej blokady. Tylko ewentualnie LSD z tyłu. Wiele osób pcha blokadę dodatkowo. Taka np.blokada automatyczna na przód ma sens.
Przekazanie napędu w obu przypadkach jest przez wał napędowy. Luzy na wieloklinach to standard, krzyżaki w Cherokeem to śmiech, padają jak muchy. Na pewno agresywna, nerwowa jazda im w tym nie pomaga. W Cherokeem raz miałem problem z kardanem. Próbowałem zregenerować, wymienić samego kardana, ale jednostkowo nikt się w to nie chciał bawić. Tylko wymiana używanego na używany. Słaba opcja.
Zanim zajmę się zawieszeniem to na chwilę skoczę na przód auta. Układ kierowniczy-mam pecha czy coś, bo w każdym aucie miałem problem z maglownicą. W jeepie ciekną. Pół biedy, jeśli da się włożyć zestaw naprawczy, wychodzi tanio, gorzej jak trzeba robić pełną regenerację. Drogo wtedy. Ale i w Patrolu mnie to nie ominęło. Tyle, że tu wymieniłem używaną cieknącą, na używaną niecieknącą.
Zawieszenie
Patrol na sprężynach przód tył. Jest ok, mimo, że dość twardy. Lift na poziomie 2 cali to lift budy, żeby wsadzić większe oponki wystarczy wtedy tylko podciać błotniki.
Jeep to sprężyny z przodu i resory z tyłu. Lift 2 cale to podkładki (taka tania wersja liftu). Pełen lift to trochę większe koszty-nowe amortyzatory, sprężyny, resory, wieszaki resorów, łączniki stablizatorów, wąs przekładni kierowniczej. Panchard. Przedłużenie (wymiana w praktyce) przewodów hamulcowych. No ale mówimy o lifcie powyżej 2 cali. Koszty są. Nie wspominam nawet o rozwiązaniach typu long-army. Wierzę, że kompleksowo zbudowane zawieszenie w jeepie powoduje, że trzyma się drogi, prowadzi się na twardym i całkiem ok zachowuje się w błocie. Ale to amerykaniec. Zbudowany do jazdy po prostej a nie na ciasne łuki i pełną zakrętów,skrętów i skrzyżowań starą Europę.
Hamulce. W wersji standardowej w Jeepie to raczej spowalniacze. Z tyłu bębny, które doprowadzone do ideału już po 1 wjeździe w błocie wymagają rozebrania i ponownego czyszczenia.
Nissan się po prostu zatrzymuje nawet na wielkich kołach i doposażony wagowo w wyciągarki itp.
Masa Nissana powodują, że jak już sie wklei to dobry traktor potrzebny. Cherokee musi wiele przeszkód pokonywać na tzw. pełnej pi.dzie.

Trudno mi wymyśleć coś w ramach podsumowania. Oba auta inaczej się prowadzi, inna masa, inne właściwości zarówno na drodze jak i na bezdożach. Oba auta użytkowałem podobnie. Bo i do pracy i w krzaki bez zastanawiania się czy porysuję lakier. Szczerze? Jeep daje przeogromną frajdę z jazdy. Takiego banana na buzi kiedy wsiadasz. Coś, co pozwala zapomnieć o niedociagnięciach, awariach, niedoskonałościach konstrukcji. A o to przecież chodzi, prawda?

Był czas, że baliśmy się pchać w wodę. Nic,że snorkle, lift 4 calowy. Ale Cherokee to jednak benzynowe auto, które nie przepada za wodą. Poza tym na myśl, że mógłbym sobie zabrudzić wnętrze grr.. Fakt, że w czarnym Cherokeem miałem wyciętą i wyjmowaną tapicerkę podłogi nic nie zmieniał. Do wody i "sportów wodnych" cały czas podchodziliśmy nieufnie. I pchaliśmy się w wodę tylko w ostateczności.
Na początku baardzo nieufnie. Nawet jak woda do kostek była.

Coraz odważniej..


Aż w końcu ujeździliśmy bestię!

09:56, mojjeep
Link Dodaj komentarz »

No.

A ja jutro muszę odstawić Patrola do warsztatu. Smerfetki nie odebrałem. Oznacza, że zostaję bez auta. I zdaje się, że nie dam rady na najbliższy rajd się wyrobić. Mimo szczerych chęci może to być z deczka trudne. Że już nie wspomnę o tym, że najbliższe kilka dni będę telepał się z buta! Co już mnie irytuje maksymalnie. Tu nie chodzi nawet o wygodę -ale potrzeby zawodowe.

Kombinuję, żeby ściągnąć maleństwo i parę dni nim pojeździć może. Bo rower jest fajny, ale nie na dłuższą metę!

08:48, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi