RSS
sobota, 29 marca 2014

Po roku od zostawienia w warsztacie nastał wielki moment: Smerfetka znowu przemówiła. Silnik zadziałał. Jeszcze parę problemów-elektryka świateł, przepustnica, wiatraki elektryczne do zamontowania, regulacja obrotów. I powoli przymierzam się do odbioru auta. Liczę, że na dniach będę pomykał. To by było fajne, móc na 1 maja pojeździć Jeepkiem.

A dzisiaj spędziłem dzień na odświeżaniu Patrola-podkład, lakier itp. Wziąłem się też za elektrykę, od dawna mnie raziły kable puszczone luźno jakbądź. Poukładałem je w peszelach, przekaźniki zamocowałem do maski. Wygląda lepiej i nie wkurzają już te majtające kabelki. Jeszcze chcę zająć się halogenami, bo ktoś je porobił, ale nigdy nie widziałem ich działających.

piątek, 28 marca 2014

Sobolewiada!

Nówka sztuka, 12 kwietnia. Zapisani, pilot będzie musiał się wykazać, na razie wpisałem do WYCZYNU, ale kusi mnie, żeby objechać przez EXTREM.

Najwyższy czas przygotować szpej i auto.

poniedziałek, 24 marca 2014

W weekend miałem trochę czasu to zainwestowałem go w Patrola. Chodziło mi o odświeżenie wyglądu, żeby furka nie czuła się zaniedbana czy coś.
Przede wszystkim wyjąłem tylną boczną szybę, żeby zająć się rdzą przy uszczelce szyby. Zdjęcie tej szyby to mozolne zajęcie, ale się udało.
Pod spodem obraz nędzy. Rdza na szczęście nie skonsumowała kołnierza trzymającego uszczelkę. Szorowanie szczotką, papierem ściernym. Dopatrzyłem się tylko jednej małej dziurki. A szorowałem z całej siły.
Potem na to Brunox, po wyschnięciu znowu brunox.


W międzyczasie rozmontowałem nakładki na progi. Bałem się, że pod spodem będzie makabra - ale nie, całkiem przywzoicie. Ale i tak szorowanie, odtłuszczanie, brunox x2. Podobnie potraktowałem miejsce przy rurze wydechowej. Tam też niezbyt zdrowo wygląda ten fragment błotnika.
Na podkład i lakier z kolorem na razie nie starczyło mi czasu, pogoda zaczęła sie psuć i bałem się deszczu.


A że miałem trochę czasu to przykleiłem ciemną folię na tylne szyby. Przyznaję, że wyszło fatalnie-do poprawki w pro zakładzie, bo praca samodzielna to chyba nie był najlepszy pomysł.
Jakieś tam żaróweczki powymieniałem, poczyściłem benzyną zamki i zawiasy, żeby je nasmarować. Warto się pobawić w czyszczenie pędzelkiem i benzyną, bo dawanie jakiegoś towotu na zaskorupiałą już warstwę traci sens. Lepiej doczyścić i dać czysty smar.
Pobawiłem się przy okazji lutownicą gazową, wcześniej nie potrzebowałem jej używać ale w końcu przeszła test. Działa całkiem okay, jedyne na co musiałem uważać to zbliżenie gorącego grota w okolice typu lakier, plastiki czy izolacja - bo temperatura grotu jest dość wysoka.
Plan na następne dni?
Jak będzie cieplej to dam podkład, pozwolę mu wyschnąć i ciachnę lakier. Kombinuję, żeby dolną część drzwi pomalować na czarno środkiem przeciw rysom, kamieniom itp. To czarne paskudztwo, ale ma lekko elastyczną strukturę i dzięki temu może będzie trwalsze. Tylko sporo roboty z tym, przede wszystkim zabezpieczyć listwy, progi itp, potem pomalować, podejrzewam, że dwukrotnie.
Po wypłacie profesjonalne przyciemnianie szyb.
A jeszcze jedno. W tym tygodniu kończy mi się przegląd na Patrola, muszę gdzieś podjechać, mam nadzieję, że mi nie wypadnie z głowy.


Aaaa.. dzisiaj czekam niecierpliwie czy XJ ... Smurfetka odpaliła.. Chociaż nie robię sobie specjalnie nadziei.

Tagi: LAKIER rdza
09:53, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 marca 2014

Jazda w dłuższą trasę na MT 35" to katorga, do tego twarde sprężyny i można pogubić plomby. Ale twardy jestem, przejechałem ze 400 km. Ale taki mamy klimat: ciepła wiosna, słoneczko, jechało mi się rewelacyjnie.
Już prawie pod domem zatrzymałem się na krótkie zakupy. Wsiadam do auta i poczułem charakterystyczny, lekko słodki zapach płynu chłodniczego. Nura pod auto i niestety. To mój. Znaczy Parch znowu kapie. I to dość dużo. Obejrzałem chłodnicę. Sucha. Obejrzałem dolny wąż-mokry. Podejrzenie padło na niego. Płynu w zbiorniczku wyrównawczym na Maxa, więc nie jest źle. Wsiadłem z marszu i nie piratując dojechałem do warsztatu. Tam szybka diagnoza: pompa wody. Co gorsza o ile płynu w zbiorniczku na full to w samej chłodnicy już nie za dużo. Mogło się skończyć naprawdę źle.
Zostawiłem auto, wziąłem rower zastępczy i dojechałem nim do domu. Na szczęście dzisiaj już odebrałem furacza i mogę dalej śmigać. Silnik przeżył. Co dla RD28T jest niezłym wyczynem.


Ale i są gorsze wieści. Z warsztatem rozstał się mechanik. Efekt jest taki, że znowu stanęły prace nad Smerfetką. Ironia, takie słowo które aż mi się na usta ciśnie, bo dokładnie rok temu, kiedy wstawiłem XJa do warsztatu to był dokładnie taki sam problem.
$$*#@!$% mać!


Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi