RSS
sobota, 30 marca 2013

Plan zakłada zrobić w kwietniu Czarnemu dobrze

  • klakson, bo nie bangla, a czasami mam ochotę otrąbić jakiegoś niedzielnego turystę, ot tak, dla przyjemności
  • chłodnica, wymiana czeka w kolejce (do tego płukanie i wymiana płynu chłodniczego)
  • felgi albo poszerzenia musze założyć, felgin najlepiej czarne (a ślinię się na myśl o oponach AT 31")
  • zrobić zbieżność po wymianie sworzni
  • poprawki lakiernicze, bo wypryski w tradycyjnym miejscu, czyli wokół klamek się pojawiają)
  • z bajerów to osłona wyciągarki, taka za materiału, bo oryginalną mi piesek zeżarł :-) 

Muszę sprawdzić, czy olej w skrzyni nie powinien być już wymieniony, bo zdaje sie, że co 30 tys się powinno go zmienić.

 

I już niedługo będzie taaaaaaaak zielono:

 

A wszystkim życzę wesołego jajeczka!  

 

21:31, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 marca 2013

Chyba już nigdy nie nazwę auta imieniem kobiety - bo od razu pokazuje się wtedy ich przewrotna natura..

Wczoraj zaplanowałem spędzić dzień w aucie, żeby doprowadzić Smerfetkę do stanu używalności. Jak zaplanował tak zrobił.

Od razu wziąłem się za pompkę paliwa. Wymontowałem starą, włożyłem nową.

Okazało się, że trochę inna jest ta nowa (mniejsza) ale to nie jakiś wielki problem, daje się to zamontować mimo tego, trochę zabawy, żeby ją zamontować mechanicznie.

Zamontowałem ją, podłączyłem elektrykę. Oczywiście największy koszmar to założenie metalowej obręczy która trzyma pompkę w baku. Masakra jakaś. Fakt, że daje się to zrobić bez zdejmowania baku ale i tak trzeba mieć 3 ręce najlepiej.

Podłączenie nowego filtra paliwa to pikuś już był.

Wziałem się za rozrusznik. Tu tak łatwo nie było. Utrudniłem sobie robotę bo najpierw zamontowałem sam rozrusznik do auta a potem wziąłem się za kable elektryczne. Miejsa jak na lekarstwo,

I..... ułamałem śrubę która podaje plus na rozrusznik. Nosz k..wa mać. Wykręciłem ponownie rozrusznik, pogrzebałem w gratach. Na szczęście znalazłem wyglądający zdrowo rozrusznik. Podmieniłem tylko szczotki i stojan, bo były lepsze.

No i tym razem podłączyłem najpierw kable elektryczne czyli plus i wzbudzenie rozrusznika.

 

Wziałem się w końcu za to czego się bałem najbardziej - podłączenie alternatora. A tu niespodzianka. Godzina i wszystko na swoim miejscu. Wszedł sprawnie, podpięcie kabli też obyło się bez problemów.

Rozciągnąłem pasek wielorowkowy, sprawdziłem naciąg paska. Założyłem wtyczkę ze zworką, żeby wypełnić brak pozycjometru.

Czas na próbne odpalenie.

Podpiąłem tymczasowo akumulator i lecimy.

Kilka razy zakręciłem, ale silnik nie zaskoczył. Oględziny. I co? Okazało się, że ostro leci paliwo na wysokości baku. Rzuciłem się pod samochód, poprowawiałem przewody, zakręciłem silnikiem. Znowu kapie i to ostro - widać, że kapie jak pracuje pompka. Wszystko zbryzgane paliwem.

Decyzja, że wywalam pompkę, żeby ją sprawdzić. I znowu pod samochód. Wyjąłem pompkę i zaczynam oglądać.

Co się okazało. Jeden z metalowych przewodów paliwowych (ten wyjściowy) ma dziurę - i to sporą bo ze 2mm. Podłamałem się.

Ale nic, rzutem na taśmę stwierdziłem, że pompka paliwa wciąż jest w Szczepanie, tyle, że ten stoi na dworze. Wywaliłem bak i wymontowałem w tempie ekspresowym. 10 minut i w łapkach miałem nową pompkę.

Zamontowałem ją (znowu walka z mocowaniem pompki w baku).

Odpalenie... znaczy próba odpalenia i nic!!!!

Co gorsza wydło mi się, że pompki nie słychać. Podłożyłem butelkę plastikową od strony llistwy paliwa na silniku. Przekręciłem - ani kropla nie skapała! Co jest.

No dobra, opcje są dwie: albo przewód paliwowy po drodze jest uszkodzony albo coś z elektryką.

Zacząłem od elektryki, tzn podałem na pompkę paliwa napięcie bezpośrednio z akumulatora. I paliwo zaczęło lecieć. Odpalenie? Tak! Zapalił.

Czyli mamy winnego - elektryka się kłania. Co ciekawe na wyjściu wtyczki jest  +6V, nie +12V.

Podejrzewam, że te 6V to jest napięcie po przejściu przez balans-rezystor.

Jako, że bezpieczniki ok to podejrzane są przekaźniki. Zmieniałem je miejscami, kombinowałem, ale nic mądrego nie wymyśliłem. No i zużyłem aku.

A że była 20:00 już a ja od 9 godzin ciurkiem w garażu to postanowiłem wywiesić chwilowo białą flagę. Przegrałem drugą bitwę ze Smerfetką.

Ale jeszcze jedno podejście mam, żeby naprawić:

- podawanie paliwa

- światła

- kierunkowskazy

Zacząłem się teraz zastanawiać czy winne nie jest jakieś niefabryczne (ew.fabryczne) odcięcie paliwa -pod deską widziałem jakiś alarm/immobilizer niefabryczny, może on jest winny.

Następny odcinek nastąpi... chyba, że mnie szlag trafi.

piątek, 22 marca 2013

W końcu wolny weekend. I w końcu będę mógł dłubnąć przy autach. Zaplecze już przygotowałem, jakieś kabelki, cybanty, rureczki z jednej strony, części zamienne - rozrusznik, alternator leżą przygotowane do wymiany.

Poległem z pozycjometrem do Smerfetki. Obecny jest rozsypany, nowy który znalazłem jest od nowszego modelu (poliftowego). Różnią się niestety wtyczkami, a dokumentacja którą znalazłem nie pozwoliła mi beztrosko ciąć i przerabiać ich. Doraźnie zastosuję zworkę na przewodzie, liczę, że pozwoli mi to wyjechać z garażu. A że i tak będę miał co robić, bo lista zadań jest bardzo długa, to nie napinam się, żeby zrobić wszystko od razu.

 

W każdym razie weekend mimo, że zapowiada się mroźnie spędzę sobie wesoło pobrzękując kluczami... :)

20:59, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 marca 2013

Swego czasu jeździłem na Litwę. Ale trochę męczące to było, zwłaszcza w zimie więc zostawiałem auto pod lotniskiem w Rydze (Łotwa!). Trasę Wawa – Ryga  pokonywałem drogą lotniczą, później przesiadka do Octavki i jechałem na Litwę – jakieś 180km.
O ile stolice obu krajów – Wilno, Ryga – to cywilizowane miejsca, to przejazd przez kraj, czasami bocznymi drogami to zupełnie inne przeżycie. I to raczej nie dla estetów.
Do tej pory śni mi się koszmarek – blok, wyglądający na nowy a obok zdewastowany, świecący pustymi okiennicami blok.



Z drugiej strony, szukając kiedyś skrótu (znaczy= zgubiłem się) wjechałem nocą w jakieś odludzie. Śnieg, biało, w okolicy biegają nie bojące się ludzi sarenki jakieś. I wjechałem do miasteczka. Oświetlone mimo, że było późno – 1 czy 2 w nocy. Bajeczne. Kląłem wtedy za brak aparatu rozsądnego, bo miejsce mnie jakoś urzekło.

Czyli: brzydko, ładnie, dziko, brudno. Mieszanka, ale wciąż ta europejska, dobrze znana.

A tak w ogóle to chyba powinienem pochwalić się rekordem swego rodzaju. Rekordem głupoty jak teraz na to patrzę. Trasa Wawa-Możejki to jakieś 740 km. Wyjechałem po 20.00.
Zszedłem do 6 godzin 30min, żeby tam dojechać. Ale i radarów było chyba jakby ciut mniej, w każdym razie po naszej stronie, bo Litwini od dawna ganiali z laserówkami i czesali takich jak ja.


21:10, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 marca 2013

Już mi się tęskni za ruszeniem z domu, za długo w jednym miejscu. Wyprawa do Chin dopiero w wakacje, teraz zerkam na foty z Rumunii. Szlak pokonany Citroenem i starą Nexią.

A gdyby tak zapakować kuferek, obrać kurs na okolice Brasov, ot tak, turystycznie czy w okolice Drakuli :-)

Króciótki weekend w Casa Viorel. Albo nawet do Bydgoszczy jechać. Wiem, że dziura. Po prostu dziura :)

Nosi mnie.

A już ostatecznie to Sopot i na rybkę. O.

Tagi: Rumunia
22:49, mojjeep
Link Dodaj komentarz »

Nie ma to jak oddać auto do naprawy a nie daj boże dodać jeszcze "sprawdźcie co jeszcze jest do roboty". BO się można doczekać.

W moim przypadku (w przypadku Czarnego) oddałem go, żeby wymienić piasty.

No i jak piasty to czemu nie uszczelniacze półosi.. a skoro uszczelniacze to może by wymienił olej w moście.

No. Ale tym razem okazało się, że mam niespodziankę. Most się kwalifikował do wymiany. No to sru.

Wymiana finalnie sprowadziła się do:

- piast

- uszczelnień

-sworzni

-mostu.....

Niby fajnie, bo widocznie tak było trzeba. Tylko po kieszeni zabolało...

Tagi: czarny most
17:42, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 marca 2013

Sobolewiada 2010..

 

jedziemy?

to jedziemy???

 

..... pojedźmy..

jedziemy!

 

A właśnie, zdaje się, że kolejna Sobolewiada się w końcu szykuje. Te zdjęcia pochodzą z jesiennej edycji Sobolewiady Anno Domini 2010.

Czarnym jeżdzę na codzień. Sprzedaży chwilowo zaniechałem, żeby w ogóle mieć czym jeździć. W końcu posiadanie 12 kół w domu nie oznacza, że jest czym jeździć :-)

A żeby jeździło się Czarnym po czarnym to oddałem go do warsztatu. Cel? Wymiana piast, uszczelniacze mostu przedniego, wymiana oleju w tymże moście i parę innych drobiazgów.

Zgryz z tymi piastami. Wymiana nie jest jakaś kłopotliwa (jak się ma warsztat, garaż). Z drugiej strony jest spory rozstrzał cen - od 150/sztuka poprzez 250 czy 600 aż po 1000 zł za sztukę.

Żeby nie było. Te za 150 zł już przećwiczyłem. Wytrzymały ze 3 miesiące na kołach 31cali. Szkoda zachodu. Lepiej 300 złotych przepić niż wkładać chińskie piasty. Nadają się, żeby wyjechać z garażu, nic więcej. Głośne i słabe.

 

Spokoju nie daje mi chłodnica - ale ta musi poczekać jeszcze odrobinkę mimo, że coraz bardziej leje.

Wracałem z warsztatu rowerem - śnieg, zimno, mokro a ja zapierdzielam jak dziki.

Teraz jestem uziemniony bez auta. Znaczy wciąż jest rower ale to jeszcze nie pora, żeby poruszać się nim na codzień.

JA CHCĘ Z POWROTEM SWÓJ SAMOCHÓD

i wiosny chcę - zimo wypier..j!

niedziela, 10 marca 2013

Smerfetka rozebrana, zima wróciła i na samą myśl o włażeniu do kanału w taką pogodę mnie skręca.

Postanowiłem wykorzystać ten tydzień, żeby przygotować graty nim wejdę pod auto.

Na pierwszy rzut regeneracja rozrusznika. W niewyliftowanym aucie ciężko się go wymienia bez kanału więc skoro mam go już w ręku to podstawowe rzeczy wymienię. Mimo, że rozrusznik kręci to auto robię sobie na lata i nie planuję sie zastanawiać, co mi piardnie na trasie stąd decyzja o wymienianiu wszystkich eksploatacyjnych elementów.

 

Dla potomności co warto wymienić w rozruszniku XJ (dotyczy i Mopar'a i Renix'a):

Element

Oznaczenie, zamiennik

Koszty

Tulejka 10x14x12

nr Mitsubishi 140319

Około 2 zł

Szczotki 4,5x18x17,5

Mitsubishi 140560

15 zł za 4 sztuki

Elektromagnes

Mitsubishi M001T74281

40 zł

Łożysko

Z809

Kilka złotych

Jest różnica, zwłaszcza, że regeneracja w profesjonalnym zakładzie to 150 -250 zł. A i tak trzeba im zawieźć rozrusznik w łapkach.

Tagi: rozrusznik XJ
13:46, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 marca 2013

Dziś powalczyłem ze Smerfetką która już parę tygodni nie odpala. A że zrobiło się cieplej to skusiłem się na ruszenie pomnika.

Pierwsze to sprawdzenie czemu nawet nie chciała zakręcić. Obszedłem rozrusznik podłączając wzbudzanie wprost z akumulatora. No i jep. Znaczy jeep mnie wykiwał. Zamknął mi drzwi centralnym zamkiem jak tylko zakręciłem rozrusznikiem stojąc z przodu auta. A kluczyki w środku. A zapasowe 50km stąd. Help. I musiałem się włamywać do własnego auta. Przepisu nie podam to nie Grand Thief Auto :-)

Otworzyłem oczywiście, co nie rozwiązało problemów z brakiem palenia. W końcu na pomoc wezwałem kolegę z plakiem, bo już mnie wkurzyło. Na plaku złomek zagdakał. Diagnoza: brak paliwa. Ale finalnie kilka innych elementów też się nałożyło:

  • Pompka paliwa (nie podaje paliwa)
  • Alternator zatarty (ośka znieruchomiała)
  • Dziwnie zachowujący się rozrusznik (dymił trochę)
  • Czujnik NSS (czujnik odpowiedzialny za światło wsteczne i blokowanie rozruchu jeśli auto nie jest na P lub N)

 

Zatargałem auto na kanał, bo większość ww spraw wygodniej robi się z kanału. I znowu ojcu zająłem garaż. Eh. Ale mam tam wygodnie, ciepło, sucho, prąd też pod ręką.

Finał:

Pompka paliwa wyjęta, wygląda, że jest spalona bo nie podaje mi paliwa.

Filtr paliwa  - do kupienia. O właśnie, dokupić metr przewodu paliwowego, opaski zaciskowe – kilka tych mniejszych.

 Wyjęty rozrusznik – wymaga regeneracji, do wymiany szczotki.

Rozrusznik trzyma się na dwóch śrubach - różnej długości. Śruby na klucz 15mm.

Do rozrusznika idą dwa kable – kabel plusowy oraz kabel wzbudzenia.

Przy przykręcaniu do sprawdzenia jest zamocowanie masy aku.

 

Alternator wyjęty – wymaga wymiany / regeneracji. Zatarty, zapieczony czy coś, ośki nie da się ruszyć w ogóle. Jakby ktoś łożyska zaspawał. Zresztą po zrobieniu kluczykowania wyskoczył błąd 41 (zesrany alternator).

Do rozrusznika:

- kabel wchodzący do środka (do czarnej obudowy)

- kabel do regulatora – dwie śrubki 6mm (muszę dokupić jedną nakrętkę 6mm, bo zgubiona), jedna śruba 10mm do przymocowania też jedna śruba na bloku silnika

 

Zdemontowałem obudowę filtra powietrza, podstawę akumulatora oraz sprężarkę klimy, żeby dostać się do alternatora. I nawet wtedy wyjmowanie go to porażka jakaś.

 Ze 2 tygodnie temu wymieniłem już przewody WN, teraz rozmontowałem ww, mam tydzień na znalezienie gratów i za tydzień będę kontynuować.

 A i Czarnemu się dostało bo wyczyściłem silniczek krokowy i przepustnicę, uzupełniłem płyny, podokręcałem śrubełki, zamocowałem solidniej grzechoczące mi na dachu szpeje: szpadelek i hilifta.

 



Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi