RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2012

Przed wczoraj zawitałem do garażu ze Smerfetką. Stary poczciwy Xjtek dał sobie radę i te 70km zrobił bez problemu. Od razu zabrałem się za robotę. Żadnych grubych rzeczy.

Przede wszystkim poprawienie elektryki, tzn światła, kable, przekaźniki.

Wymieniłem teleskop klapy i teraz klapa nie oklapnie.

Wymieniłem postojówkę i świeci!

Maznąłem sprayem narożniki i już nie szpecą odrapane czarno-biało.

Wymieniłem wycieraczki + je poczerniłem sprayem.

Wymyłem dokładnie środek auta włącznie ze skórą.

Na koniec zostawiłem auto i ... wróciłem autobusem :)

 

A to fota z rajdu Mrągoville (ad 2011 chyba). Koledzy lokalni utopili sobie Parcha po dach. Ledwo udało im się uciec z auta. Oknami wypłynęli w zasadzie ! To co wystaje nad wodą to jest po prostu dach samochodu. Ale chłopcy nie przejęli się. Wyciągnęli furacza i po 2 godzinach mieli wymienione płyny i jechali dalej! Ot taka ułańska fantazja.

czwartek, 27 grudnia 2012

Dzisiaj rano pognałem do warsztatu odebrać XJ (Smerfetkę). Nie, że ją zrobili. Ale trochę podirytowany tym, że jej właśnie NIE zrobili przez ponad 3 tyg postanowiłem ją zabrać.

Ale na miejscu moje miękkie serce stwierdziło, że dam warsztatowi jeszcze jedną szansę.

I zaczął się przegląd generalny Smerfetki.

Podwozie i zawieszenie:

-nie cieknie, krzyżaki  wału/półosi okay, rdza tam gdzie być powinna, czyli progi zjedzone, ale podłoga okay, gumki zawieszenia -tu też okay, nie było się do czego przyczepić. Hamulce przód w porządalu. Tłumik wyglądał lepiej niż się spodziewałem.

 

Zrobiono:

-regulacja hamulców z tyłu, wymiana oleju w skrzyni biegów i reduktorze, walka z elektryką - zrobiona doraźnie

 

Do zrobienia od strony mechaniczno/elektrycznej

- uszczelniacze półosi i możliwe, że łożysko/półoś prawy-tył

- na pewno zasyfiona jest przekładnia kierownicza - znaczy gdzieś popuszcza, ale nie zarejestrowałem ubytków płynu

- elektryka dla pewności, że

- wygląd zewnętrzny do ogarnięcia, ale do stwierdzenia tego nie trzeba było wyjazdu do warsztatu-a więc takie rzeczy jak drzwi (mam już) czy wymiana szyby, wstawienie progów z profilu.

 

Generalnie przyjechałem na kołach z warsztatu, a to już można uznać za sukces :)

Tagi: smerfetka XJ
19:17, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 grudnia 2012

Tak siadłem sobie i zrobiłem listę autek które były w moim posiadaniu.Całkiem sporo ich było, ale kocham wszystko co ma 4 koła.

 

Fiat 126p 18letni strucel w kolorze czerwonym. Przez kolegów zwany pieszczotliwie "rakieta". Ale rozpędzał się do 60km/h więc zasłużył na ten przydomek. Masa przeżyć w nim i z nim, fajne wspomnienia z czasów szkoły średniej.
Fiat UNO Kupiłem jak zacząłem jak biały człowiek pracować. Krótka przygoda, bo mi go zajumali. Ale śmigał dzielnie. 
Citroen BX Auto dla amatora dlubania, ale odwdzięczało się mega-komfortem jazdy, wielkością wnętrza i niskim spalaniem (1.9D). Miałem go kilka lat, zrobiłem 200tys km (codziennie po 150km + często w Polskę).
Peugeot 309D Mały popierdzielacz, z silnikiem 1.9D dawał radę - małe spalanie, niezłe osiągi, ale z wiekiem zaczął się sypać.Ze 140tys km w momencie zakupu dobiłem do 220 albo ciut więcej i oddałem  po rodzinie.
Citroen Xantia Duży, mega wygodny. Po założeniu instalacji LPG autko bezawaryjne poza przeglądami. Najbardziej udana wg mnie konstrukcja Citroena. Marzyłem wtedy o XM ale rozsądek wygrał i to był OK. wybór.
Skoda Octavia Służbowy krążownik. Polska-Litwa-Polska praktycznie co tydzień+bardzo dużo po Polsce i Europie. Technika jazdy zero-jeden. Sedan wygląda bardzo ładnie, smutny w środku. Silnik 1.9 wystarczający, żeby mieć frajdę z jazdy. Efekt? 12 miesięcy użytkowania = 98tys km przeturlane.
Daewoo Leganza Prosty, tani, budżetowy samochód. Z klimą. I jeździł. Całkiem rozsądna propozycja dla kogoś kto nie potrzebuje auta do lansu. Z klimą był i tani w eksploatacji.
Jeep XJ Czarny Kupiony już jako zmotany, potem wymiana oponek, bieżacy serwis bo psucie na rajdach to nic nowego. Nieustający banan na buzi z okazji jeżdzenia nim… i wciąż stoi pod oknem.
Opel Signum 1.9 Fajowy automacik, 150koni daje radę. Wszystkie wygody, elektronika, pełen wypas. Ale jakiś taki nudny i bez jajec.
Jeep ZJ 5.2 Fajny, w kurewsko czerwonym kolorze. Bananik na buzi całkie całkiem. Ale trochę delikatny, żeby w błoto się wepchać i to była jego największa wada.
Jeep XJ "Smerfetka" Mieszane uczucia. Zobaczymy jak pojeździ trochę. Jak już zacznie jeździć…
Honda Civic 1.4 Gokart. Szybki, zwinny, prosty. Nie umiem inaczej go opisać.



14:04, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 grudnia 2012

A co. Taka odmiana od amerykańskiej motoryzacji. I kupiłem sobie popierdalacza w postaci Civica 1.4. HoHonda znaczy. Śmiga aż miło. I jakoś tak mniej boli po kieszeni. Przez moment wydawało mi się, że mam uszkodzony wskaźnik poziomu paliwa. Zaciął się czy jak? Ale nie. Jeździ a ja czuję się w tym maleństwie jakbym gokartem pomykał. Dupą po ziemi.


Najpierw rysa. Na lakierze. Jedna, druga. Milion rys kiedy ocierasz się o krzaki, zaspy, bajora pełne błota. Później wgniecenia, zadrapania aż do krwi, jak połamane kości. Zrastają się, ale nie zawsze równo, czasami zostają odstające, pokraczne i szpecące do końca życia. Kolory? Jedyny słuszny. Czarny. Ale w każdym możliwym odcieniu. Faktura gładka, błyszcząca aż do pofałdowanej, popękanej jak skóra węża. Kształty przeszły tyle zmian, metamorfoz, że zrosły się z całością. To one definiują całość. Dumnie nosi naklejki rajdowe. Jak ordery, które nawet zakurzone przypominają o tym, że łatwo nie było.
To połączenie zdartego lakieru, pęknięć, wgięć, uszkodzeń jest niepowtarzalne. Aż kipi energią, chęcią zabrania Cię tam, gdzie inni nie chcą lub nie mogą. To taki samochód-zombie. poobijany, podrapany, naprawiany i wciąż i wciąż człapiący do przodu.

Czasami mam ochotę wziąć aparat i porobić zdjęcia - rys, wgnieceń i wszystkich tych szydzących uszkodzeń-szydzących z ładnych i grzecznych autek.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Dzisiaj przyszły drzwi do Smerfetki. Udało mi się kupić drzwi lewe i prawe w kolorze. Z pełną elektryką, szybami. 100/szt to chyba nie jest wygórowana cena. To co trzeba przełożyć to boczki - 10 min pracy i lusterka elektr. Trochę więcej zabawy z tym.

Tak jak je sobie oglądam to chyba będzie jeszcze kwestia tego, że drzwi są z wersji angielskiej -tzn. sterowanie jest po przeciwnej stronie więc trochę zabawy w elektryka mnie czeka. No i wkłady zamków też wymienię, żeby nie mieć 3 par kluczyków.

Drzwi wyglądają o niebo lepiej niż moje obecne. Przede wszystkim nie są obleśnie pordzewiałe.I na razie obejdzie się bez lakiernika.

 

Pojęcia nie mam jak powinny być zamocowane do auta. Wygląda, że 6 torksów je trzyma ale to trzeba obadać. Bo sprzedający poszedł po najmniejszej linii oporu - uciął je i już.

Zadanie domowe to trysnąć jakimś penetratorem zarówno te nowe drzwi jak i te które są na aucie.

Tagi: drzwi jeep
21:02, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 grudnia 2012

kawa z wódką? Ciemność, ciemność widzę

Tagi: kawa wódka
21:39, mojjeep
Link Dodaj komentarz »

Co kiedy fascynacja motoryzacją staje się obsesją? Możliwe? Oczywiście. Ale można pójść krok dalej. Metal ocierający się o metal? Adrenalina uwalniająca się w trakcie zderzenia czy stłuczki?

Może podniecać?

Kiedy obejrzałem dawno temu "Crash" czułem mieszankę fascynacji i obrzydzenia tematem. Na pewno nie jest to film na pierwszą randkę z dziewczyną, ale polecam lubiącym mocniejsze obrazy. Mam wrażenie, że zawstydza bardziej niż twarde porno.

W roli głównej wystąpił w tym filmie James Spader. Twarz znana z "Gwiezdnych Wrót" gdzie jakiegoś naukowca grał. Ale mi się kojarzy przede wszystkim z nasyconą erotyzmem "Sekretarką" i tyle.

Tagi: Crash film
21:29, mojjeep
Link Komentarze (2) »
niedziela, 02 grudnia 2012

Właśnie to autko chłopaki ze Smary&Mary pokazywali na swoim stoisku na targach. Oczywiście nie ma się co oszukiwać, że lista napraw zamknie się w takiej kosmetyce jak na filmie. To samo dotyczywnętrza auta którego nie dotknięto nawet - zwisajaca podsufitka dalej sobie dynda w środku. Ale kolor którym go oklejono jest naprawdę fajny.

 

Dzisiaj moja smerfetka dostała nowy akumulator. 60Ah, mógłby być większy (65 -70Ah), ale na dobrą sprawę to jest auto do jazdy na codzień, bez przeciążania alternatora dodatkowymi reflektorami, wyciągarką itp. W zimę benzynowy 4.0L radzi sobie przy odpalaniu o niebo lepiej niż wyjeżdzone dizelki które smrodzą i klekoczą przy odpalaniu już przy minus 15st.C.

Istotne dla jeepa jest umiejscowienie biegunów. Powinien być jak na obrazku. Ja oczywiście mańkut, kupiłem odwrotnie. Ale kable na szczęście dały się uporządkować, przesunąć odpowiednio i jest bardzo ok.


 

Jutro bryka jedzie do Piaseczna na wstawienie nowych progów. W przyszły weekend jeśli już ją odbiorę to ogarniam zewnętrznie. Chcę porobić zapraweczki, pomalować narożniki, wstawić amortyzatorki klapy które trzymają, wymienić olej w reduktorze itp. Przeznaczyłem sobie na to całą przyszłą sobotę.

Muszę jeszcze wydzierżawić z jeden dzień na wstawienie instalacji gazowej, bo jazda na benzynie mnie zrujnuje jak nic.

 

Niewykluczone, że wymienię również pasy z tyłu, bo mam poprzecierane, a w Szczepanie są niezniszczone. Jak będę mieć nastrój i jeszcze trochę czasu to rzucę się i całą tylną kanapę wymienię. W Szczepanie jest w podobnym stanie (niezniszczona) ale ma zagłówki z tyłu.

 

Tagi: akumulator XJ
14:26, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi