RSS
poniedziałek, 19 listopada 2012

Oglądałem toto na targach i teraz mi się śni..

Ma być dokładnie taki: kurewsko czerwony i mój.

Tagi: GLK Mercedes
11:01, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 listopada 2012

Wczoraj i dziś organizowane są w Warszawie targi off-road. Pomimo pracującego weekendu rzuciliśmy się z młodym na parę godzin, zwłaszcza, że mam naprawdę niedaleko. Targi zorganizowane zostały w centrum targowym przy ul.Marsa.
Co można było zobaczyć? Parę ciekawostek takich jak wystawa maszyn z Rajdu Drezno-Wrocław, masa old-timerów w stylu Willysa, serii I LR, czy rasowo przygotowane przeprawówki. Można było zdobyć autograf znanych osób (vel Pani Magda Duhanik, wielokrotna mistrzyni Polski).
Szwędaliśmy się pomiędzy całą masą aut do lekkiego terenu, do extremu, pośród odpicowanych suvów, świetnie przygotowanych aut przeprawowych itp. Królowały wyciągarki, sprężyny, grille, opony MT, nawet niepocieszone hostessy w swoich miniówkach ginęły jakoś pośród tej masy żelastwa :-)
Podobał mi się Ford Bronco, biało niebieski, pierdzielnięty takim strukturalnym lakierem, chropowaty 5litrowy monster. Zresztą do sprzedania był za jakieś 35tysi.
Sama impreza jakiegoś szału nie zrobiła na mnie - ale masa znajomych twarzy, adrenaliny, koni mechanicznych spowodowały, że wyszedłem z bananem na buzi. Że pomimo kryzysu off-road jakoś jeszcze sobie radzi.





środa, 14 listopada 2012

Zamieniłem Czerwonego V8 na "Smerfetkę" w postaci Jeepa XJ z 91 roku.To 4.0 litrowy, benzynowy dupowóz, z automatem, silnik Mopara.

Auto w stanie zewnętrznym przed -agonalnym, ale jeździ. Nie ma opcji, muszę mieć samochód do poruszania się.

W tej chwili zastanawiam się nad tym, żeby za resztę pieniędzy włożyć w niego instalację gazową, bo koszty 4-litrowca na benzynie są jednak odczuwalne.

Czarny utkwił gdzieś u chłopaków w Łbiskach, będę musiał go kiedyś odebrać, sam nie wiem kiedy. A Smerfetce bliżej przyjrzę się przy najbliższym dniu wolnym.

Na pewno progi będę musiał zrobić, bo ich po prostu nie ma, korniki pożarły. Dobrze, że podłoga jest, taki mały sukces.

O dziwo cała elektryka wiekowego przecież auta wciaż działa. No te wszystkie lustereczka, centralny, foteliki. A nie, komputer pokładowy zdechł i sobie mogę co najwyżej pozerkać na temperaturę i na kompas.

Jeszcze podejrzane błędy wyskakują mi przy kluczykowaniu - tak jakby alternator był padnięty. Błąd 41 zdaje się.

(co to kluczykowanie? oto i ono w języku naszych sąsiadów: http://www.jeep.avtograd.ru/Cherokee/injection/mopar/codes.htm)

A błąd 53 to właśnie zdechnięty komputer pokładowy pokazuje.

Po zrobieniu pełnego kluczykowania wyszło mi 12 53 41 55.

Z tego najbardziej mnie martwi właśnie altek. Mam w szafie zregenerowany alternator z Renixa, ale mam wątpliwości czy są to takie same konstrukcje.

To co mnie pili w tym aucie to właśnie auto-gaz (mam w Suwałkach firmę która robi niedrogo sekwencje), progi z profilu oraz alternator. Jeszcze na łuku słychać łożysko z tyłu.

Reszta poza kosmetyką i elektryką którą zrobię we własnym zakresie będzie musiała poczekać na lepsze czasy.

 

Generalnie wesoło z tym autem było bo w drodze powrotnej zacisnęły mi się hamulce- zaciski nie odpuściły i jechałem tak od Piaseczna. Ale było coraz gorzej, bo 3000 obrotów a auto nie chciało spod świateł ruszyć. Jak wyszedłem to zbladłem, bo tarcze hamulcowe świeciły się na czerwono w ciemności. Dobrze, że nie zapaliłem się. Powrót: na lawecie oczywiście. Niezły początek, żeby nie zapeszać, tfu tfu.

Jak odebrałem po wymianie zacisków, tarcz oraz klocków to ledwo wyjechałem od chłopaków z bramy zabrakło mi paliwa. Wojtek podrzucił mnie swoją rakietą i przyniosłem w garści parę litrów, żeby do domu dojechać.

Na razie zrobione jest...jakieś 130 km. Spalanie? Duuuże, albo innymi słowy dużo za duże. Na pocieszenie dodam, że parę rzeczy jednak jest sprawne. Tragedii nie ma jak na niskobudżetowy wóz.

Zdjęcia by się przydały, ale ostatnimi czasy dość ciężko pracuję i opcja wyjścia nawet na chwilę to już problem. Ale dodam, dodam.

sobota, 10 listopada 2012

Tęskni mi się za zimą. Za ponurym szaro burym krajobrazem ukrytym zwałami śniegu, za mrozem od którego pękają szyby.

Zabrać aparat, łopatę, na dach wrzucić trapy, sprawdzić wyciągarkę, zatankować do pełna i ruszyć samopas, żeby trochę pooddychać.

Nie musi być daleko. Może być gdzieś blisko.

Nie musi być w nieznane. Wystarczy w mało znane.

 

Tagi: zima
09:53, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 listopada 2012

Autko wyjechało sobie z warsztatu wczoraj. Chłopcy zrobili mi łożyska, tylny most, furacz dostał nowe świece i poduchę silnika i parę innych drobiazgów zdaje się.

Cichy sie zrobił jakoś podejrzanie. Nawet słychać, że radio gra, wcześniej można bylo się zorientować tylko po tym, że świeciła się konsola radia.

Ale żeby nie było za słodko okazało się, że w drzazgach jest przedni wał, a dokładniej kardan. Liczyłem, że skończy się tylko na wymianie krzyżaczków i będzie hulać. Nie ma litości.

Chłopcy poszli na skróty i wyjęli wał. Dostałem go do łapki (wała ze mnie zrobili jak nic :-)

Teraz czekają mnie 3 wizyty w serwisie:

- kardan (w łomiankach ktoś to robi)

-z nowym kardanem śmigam do wał-car'u czy jakoś tak celem dospawania przegubu do wału

- z kompletem do warsztatu na montaż całości

A i został mi jeszcze do zrobienia krzyżak na półoście. Mam te grubsze półośki od wersji z ABS wiem oczywiście droższa wersja krzyżaków. Ale czego się nie robi dla ukochanej fury.

Tymczasowo, tzn pewnie przez kilka dni będę śmigał właśnie takim kastratem z napędem wyłącznie na tył. Żeby mnie nie podkusiło gdzieś w błoto wjechać bo już nie zapnę sobie przodu celem wyjechania z szamba..

poniedziałek, 05 listopada 2012

Od początku mieliśmy ze swoim pilotem pod górkę. Najpierw - sprawa ustalenia która strona to lewa a która strona to prawa. Łatwo nie było bo ja rasowy mańkut jestem i dla mnie lewa to nie zawsze lewa a prawa to nie zawsze prawa. W końcu się udało jako tako dojść do porozumienia w temacie komunikacji werbalnej i niewerbalnej. W kwestii tej niewerbalnej wyjaśniliśmy sobie, że jak ktoś macha rękami w lewo i prawo to jest to dość trudne do zinterpretowania oczywiście.

Parę innych rzeczy też musieliśmy sobie wyjaśnić, dotrzeć się na trasie. Jak się spędza np 12 czy więcej godzin w jednym ciasnym aucie, pośród klamotów, przydasiek, plecaków, lin, trapów i innego szajsu to nie ma opcji, żeby w sobie coś dusić. Trza posłać sobie parę kurew a od czasu do czasu zrobić klasyczny reset wykorzystując do tego wódkę.

Ooo ale to i tak nie zawsze działa. Bo idzie sobie taki pilot, wsuwa uzbrojoną w gumowiec nogę do błota.Ale przecież nie zamoczy sobie spodni to wtyka tę nogę na ile mu gumowiec pozwala. I co, że nie poczuł dna.

- Można jechać? Płytko?

- Płytko! Możesz ciąć, tylko dobrze butuj!

- No to jade!

.... i skutki wjeżdzania w "płytkie" błoto:

niedziela, 04 listopada 2012

Na balkonie zalegają mi oponki od ZJ. Łysawe są, włożyć do auta ich nie włożę ale jakoś tak szkoda mi ich wyrzucić. Może ktoś się skusi?

225/70/R16. Letnie, 4 sztuki. Odbiór własny (najchętniej wprost z balkonu) :)

Tagi: opony
15:39, mojjeep
Link Dodaj komentarz »

Weekend po-świąteczny spędziłem ze swoimi Szwedami-Duńczykami-Brytyjczykami-Holendrami i innymi nacjami. A Norwegowie też. Jednym słowem pracowałem.

A w efekcie nie dotknąłem nawet swojego bolidu. Już nie wspomne o naprawach jakichkolwiek a chociażby w teorii.

Dzisiaj za to siadłem zmobilizowany kolejnymi odcinkami TopGear i zacząłem wertować fora internetowe. Chodziło mi o to, że Czarny bez problemu odpala jak jest zimny. Trzeba go pokręcić później, kiedy jest już ciepły. Ma jakieś takie opory, żeby zapalać i trzeba go na rozruszniku chwilę kręcić.

Prawdopodobne przyczyny to:

- reduktor gazu (membrana w tymże) - to by było proste, bo mam drugi reduktor na podmianę jakby co

- czujnik położenia wału (to mnie zaskoczyło, ale ma to sens) - taki czujnik też mi się gdzieś poniewiera, nie zaszkodziłoby spróbować

- pompka paliwa - no litości, ile razy można wracać do tematu pompki paliwa

 

Pomyślałem, że trochę cieplej jest to zrobię test p.t. próba odpalenia ciepłego silnika od razu na LPG, zobaczymy czy ma tu wpływ paliwo czy to jest inna sprawa.

 

We wtorek oddaję Czarnego do warsztatu. A że Czerwony po ludziach to znowu nie mam czym jeździć. Poniedziałek będę kursował gdzieś po mieście, żeby załatwić wszystkie sprawy nim zostanę udupiony...

Perspektywa braku auta mnie chyba przeraża najbardziej. Taka blokada psychiczna normalnie.  Bo w razie draki jestem skazany na ..taxi? autobus? rower? i ch..j wi co jeszcze. A Białołęka to nie centrum metropolii i dojechanie nawet 5 km to już nie lada wyzwanie logistyczne jest.

Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi