RSS
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Ogłoszenie mnie dzisiaj rozwaliło:

 

"Kupię używane klocki hamulcowe do jeepa ZJ".

No. Tak się oszczędza. Na wszelki wypadek sprawdziłem gdzie koleżko mieszka. Poza Mazowieckim całe szczęście.

17:07, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 stycznia 2014

Jak odstawiałem dzisiaj Patrola do warsztatu to mnie tknęło, że mam w życiu pecha jeśli chodzi o przekładnie kierownicze, maglownice itp.
Bo w Czarnym cheokeem to wyrwałem z podłużnicy na rajdzie. W Smerfetce wymieniłem przekładnię rok temu jako jedna z pierwszych napraw. A teraz w Parchu-bo zaczęła się mocno pocić.
Najbardziej dramatycznie było z Czarnym. Rajd dość emocjonujący, z odcinkiem nocnym. Podejrzewam, że pierwsze uszkodzenia miałem na OSie szybkościowym. Napiąłem się cholera wie czemu, żeby wykręcić dobry czas. W efekcie całego OSa pokonałem z pełnym butem. Nie odpuściłem nawet na chwilę gazu. Nacisnąłem do oporu na starcie, nogę z gazu zdjąłem na mecie.
Ale jechaliśmy dalej. Poczułem lekki luz później, sprawdziliśmy drążki, piasty. Wyglądało okay. Tylko, że nie było okay...
Ostatnia próba to był podjazd pod bardzo stromą górę. Stromizna zaczynała się gwałtownie, wiec małe koła robiły jeb z górą piachu i dopiero mozolna wspinaczka na tzw."pełnej piździe". Pierszy podjazd.. nie dotarłem do pieczątki. Drugi podjazd.. nie dotarłem.
Trzeci podjazd poprzedziłem dłuuuugim rozbiegiem. Nie dotarłem. Co gorsza jak już byłem sobie na tej górze to zdałem sobie sprawę, że nie mam panowania nad kierownicą. Koła sobie, kierownica sobie. Pufff, nura pod auto. A tam obraz klęski. Przekładnia kierownicza sobie dynda. Robi się ciemno, zaczyna padać deszcz. No jakże by inaczej.
Na trytytki, jakieś pasy towarowe ścisnęliśmy trochę przekładnię tak, żeby dało się zjechać w dół.
Zjechaliśmy trochę. Na tyle, żeby udało się odkręcić resztki ułamanych śrub sterczących z samej przekładni i podłużnicy. Na dole mieliśmy do pokonania pareset metrów, żeby dotrzeć do lawety. Taśtasiem, powoli, nakręcając koła co parę metrów udało nam się. Żeby było bardziej dramatycznie po lewo mijaliśmy jakiś głęboki wąwóz, zero sterowania, pół metra w lewo i głęboki spadek. Było ciekawie!
Mogę się pochwalić, że udało nam się:
-w deszczu, piachu i z autem pod jakimś dziwnym kątem usunąć złamane śruby
-zjechać na dół, dokuśtykać autem do pożyczonej lawety
-zawieźć auto do znajomych którzy mieszkali w okolicy -z 10km
Do rana miałem już drugą przekładnię, drążki (bo te się zmieliły przy uderzeniu) i komplet śrub. Trochę zabawy przy tym jest, w 3 osoby spędziliśmy chyba z pół dnia w sumie.



środa, 15 stycznia 2014

W końcu odważyłem się wziąć Patrola na podnośnik. I kompleksowo:
-maglownica-po ostatniej wycieczce zacząłem tracić wspomaganie, liczę tylko, że pompa jest zdrowa
-paski do wymiany, ponacinane już lekko
-poducha pod silnikiem, prawa to już śmieć
-niezidentyfikowany wyciek z przedniej, prawej strony silnika, gdzieś w okolicach rozrządu
-turbina-bo już naprawdę mocno się poci
-koło prawy tył - klocki hamulcowe do wymiany

Tanio nie będzie, ale to wyeliminuje mi wszystkie problemy techniczne. Zostanie zadbać o elektrykę (wiosna) i blachę (lato), żeby cieszyć się Parchem.

Jakby tego było mało pod warsztatem zaświeciła mi się kontrolka ładowania. Ki czort? Na szczęście 3 puknięcia młotkiem pomogły. Ale szczotki są na wykończeniu jak tak, błoto im nie pomogło.
Aaa, jeszcze jedno. Antek wyczuł, że syczy mi powietrze w prawym tylnym kole. Wracając musiałem zajechać do wulkanizatora. Ten podjął się, ale "nigdy więcej", bo chyba rozmiar koła go przytłoczył. Poradził mi, żebym do bazy MPK na rogu Kopijników jeździł-tam robią ciężarówki. No dobra, zakładam, żę to nie będzie tańsza opcja, ale co mi zostało.

Tak patrząc na auto dochodzę do wniosku, że 35calowe oponki mi są zbędne. Jak będę kupował AT - to 33cala dam, do moich potrzeb wystarczy. Spadnie spalanie, zyska przyspieszenie. Wiadomo, że własności terenowe pójdą się je.. ale to będzie rozsądny kompromis.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Czas i miejsce: 12 stycznia 2014, Ursynów

Zimno jak cholera było rano, ale to nic, ninża nie może być miętki. Odważnie do fury i wio na Ursynów. Mimo, że to styczeń to nawet śladu śniegu. W przededniu imprezy nawet całkiem ciepło było. Ale 12 stycznia to już inna sprawa. Jesień i to taka nieprzyjemna raczej.

Stawiliśmy się ze moim małoletnim pilotem dokładnie o czasie. Zaczęło padać. Ale nie śnieg, tylko deszcz. Zimny, mokry (naprawdę mokry). A do tego przejmujący wiatr. Momentalnie poczułem, że lekkie buty to idiotyczny pomysł był. Do końca imprezy paradowałem w mokrych skarpetkach.
Ale dobre nastroje mamy od samego początku. Jest kawa, jest ognisko. Później to już z górki. Rejestracja, kolejka do pierwszej próby.
Wszystkie próby rozgrywane raczej for-fun - pięć prób, wszystkie szybkościowe, nic technicznego w nich nie było.
Moja pierwsza taka walka Parchem. I od razu dylema czy jechać na 4x4 czy zapiąć reduktor?
W Cherokeem wrzucało się part-time i wio ile fabryka dała. Z Parchem nie ma tak dobrze. Mega ciężki kolos, który na ciasnych wirażach, a niektóre miały nawet 270 stopni, zupełnie ignorował rozkazy kierownika składu. Sunął jak pustak przed siebie.
Później było już łatwiej. Wyczułem auto, koleiny też nie zmuszały mnie do wysiłku i gimnastyki kierą. Przy 35 calowych kołach i mając na uwadze masę auta musiałem jedynie uważać, żeby gdzieś nie wyfrunąć w powietrze czy poza tor na ciaśniejszych zwrotach.
I tak spędziliśmy cały dzień. Czekanie, czekanie, czekanie.. 1-2 minuty jazdy. Znowu czekanie..czekanie..
Miało to jedną zaletę. Życie towarzyskie kwitło w najlepsze. Można było wyjść z auta, pogadać, pokomentować. A potem cieszyć się z powrotu do ciepłego, ugrzanego samochodziku.
Parę ruraków nie miało tak dobrze. Brak drzwi, "grzeczne" opony itp. Grzeczne oponki to z racji tego, że organizator zabronił klocków i simexów. Parę aut przyjechało właśnie na takich. Niektórzy tylko się kręcili po okolicy, inni udawali że to AT chyba :-) bo startowali w konkurencjach.
Pod koniec rajdu miałem zamarzniete nogi, błoto było już konkretne, rozjeżdzone nie tylko na trasach OS-ów ale i na terenie bazy. Nie dało się poruszać bez wysokiego obuwia.
Atrakcje poza zabawą na OS-ach? Grochówka! Fajna, głównie rockowa muzyka, burmistrz Ursynowa który wczuł się w rolę, hummery H1 w wersji bojowej a nie cywilnej. Reszta znana z poprzedniej edycji-monster truck, jakieś quady. Widzowie średnio dopisali, ale im się nie dziwię. Pogoda nie zachęciła. Sam jakbym nie kochał tego rodzaju zabawy to wolałbym w domu herbatę pić. Wytrzymaliśmy do 17.00, pod koniec grzejąc już tylko tyłki przy ognisku.
Straty? Jeszcze nie podliczone. Ale odezwała się nieprzyjemnie przekładnia kierownicza, nie udało się też wczoraj umyć auta. Dzisiaj breja prawie całkiem zamarzła.

A nasz wynik: 44miejsce na 60 załóg nie imponuje. Tłumaczę sobie tym, że parch to nie wyścigówka. Gwarantuję, że Cherokee by sobie lepiej poradził z tymi konkurencjami.



sobota, 04 stycznia 2014

A gdyby tak V8 z ZJa wrzucić do Cherokeego XJ? diabelski plan:

połączenie fajnego silnika i niezajebliwej skrzyni automatycznej AW4..masa by wzrosła, moc sporo większa. Ewentualne LPG to tylko sekwencja. ale by był fajny śmigacz..

Znalazłem kolege z Bydgoszczy robiącego takie cuda. Rozszerzam poszukiwania silnika na 4.0 oraz 5.2..

 

 

21:56, mojjeep
Link Dodaj komentarz »

..albo prawdziwa zima dla odmiany

 

Wtedy nawet karawaning jest fajny.



14:16, mojjeep
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Http://go.jeep-xj.info/
Http://jeepnieci.pl
Www.jeep.org.pl/forum
Tagi