Blog > Komentarze do wpisu

moje wtopy

Mam w komputerze taki specjalny katalog o nazwie "wtopy". To taka ściana płaczu, prezentacja mojej głupoty p.t. "co, ja tego nie przejadę??". A w zasadzie opłakanych efektów próby przejazdu..

Jak to mówią: enjoy

 

1) Klasyczna wtopa. Wszędzie wiosna, ciepełko, zachciało mi się skrótu. I jedno takie miejsce położone niżej, dołek osłonięty od słońca. Trochę śniegu. Efekt? Wjechałem do 3/4 tego wilczego dołu i się zapadłem. Skutek? Chyba 3 godziny odkopywania. Na pocieszenie dodam, że miałem zwykłe zimowe opony, nie MT.

 

2) To gdyby ktoś miał wątpliwości jest droga. (ZAWSZE używam dróg, chyba, że to zawody, rajd czy teren gdzie mam pozwolenie jeździć!)

Zawiana co prawda ta droga była, ale wg teorii to nomalna droga. Po 2.5 godzinie odkopywania pomógł rasowy wyciągacz-z-głupoty, tzn. traktor.

Nauczka? Wozić ze sobą łopatę/pełnowymiarowy szpadel zamast saperki która się wygięła w 50miejscach. Nauczka numer 2? Winda się przydaje pod warunkiem, że są drzewa w okolicy. Nauczka numer 3? Winda z tyłu!!!

 

3) Zwykłe piaski żwirowni, ja w jakimś dziewiczym wyjeździe w sumie niedaleko domu. Ale nawet wspomnianej wyżej saperki nie miałem. Wyciągarki jeszcze wtedy też nie. Dobrze, że hi-lifta miałem pod ręką.

 

4) Weekendowe upalanie quada - ale namówiony przez właściciela toru postanowiłem rozorać mu trochę miejscówkę, żeby quady miały fajniej. Na jakimś łuku zsunęło nam oponę (dentek kiedyś się pozbyłem pochopnie). Dobrze, że właściciele toru mieli w jakiejś stodole kompresor, dało się wyjechać bezpiecznie. Uff.

 

Generalnie takie wtopy poza rajdami/wyjazdami to nic nowego. Przypomniało mi się, że poza wtapianie samego siebie zdarza mi się wyciągać innych z podobnych opresji. Znaczy nie tylko ja mam taką tendencję.

niedziela, 14 października 2012, mojjeep

Polecane wpisy